Czy kontynuacja „Seksu w wielkim mieście” w  dzisiejszych czasach w ogóle ma sens? 

„Seks w wielkim mieście” powraca! – pisaliśmy kilka dni temu, po tym, jak Sarah Jessica Parker, oficjalnie potwierdziła swój udział w kontynuacji kultowego serialu, udostępniając na swoim instagramowym profilu wideozajawkę i zdradzając tytuł produkcji. Od tego czasu nie mówi się o niczym innym.

„And Just Like That”, czyli 7. sezon „Seksu w wielkim mieście”, który powstanie po ponad 16-letniej przerwie, wyemitowany zostanie na platformie HBO Max (w Polsce HBO Go), a zdjęcia mają rozpocząć się już niebawem, bo późną wiosną 2021 roku. Wiadomo jednak niestety, że na ekranie nie zobaczymy jednej z głównych bohaterek – najbardziej wyzwolonej z czterech przyjaciółek – Samanthy Jones. Odtwórczyni tej roli, Kim Cattrall w odpowiedzi na krążące od dłuższego czasu plotki o tym, że pojawi się kontynuacja „Seksu w wielkim mieście”, otwarcie mówiła, że nie zamierza brać w niej udziału. Nie jest tajemnicą, że relacje między nią a Sarą Jessicą Parker przyjacielskie były wyłącznie na potrzeby serialu, w rzeczywistości uległy znacznemu ochłodzeniu, kiedy Cattrall dowiedziała się o dysproporcji w wynagrodzeniach aktorek. Z czasem konflikt między nimi tylko narastał...

5 powodów, dla których będziemy tęsknić za Samanthą Jones w kontynuacji „Seksu w wielkim mieście” >>>

Ale gwiazda nie chciała zagrać w kontynuacji „Seksu w wielkim mieście” nie tylko z powodów osobistych – uważała, że „problemy”, z jakimi wówczas borykały się bohaterki (przypomnijmy, że serial ukazywał się w latach 1998-2004), nie przystają już do dzisiejszych realiów. Między innymi dlatego, że sytuacja na świecie stała się o wiele bardziej poważna (niestety) – zarówno jeśli chodzi o kwestie społeczno-polityczne, jak i wiszący nad nami kryzys ekologiczny. I trudno się z nią nie zgodzić. Cztery przyjaciółki, gadające ciągle o chłopakach i prowadzące sybarycki tryb życia, w tym kupujące na potęgę, wydają się dziś z zupełnie innej bajki. I nie boimy się pokusić o stwierdzenie, że Carrie Bradshaw – ówczesna ikona stylu – dziś byłaby już... niemodna! Dlaczego? Powodów jest kilka.

fot. Getty Images

Dlaczego Carrie Bradshaw byłaby już niemodna?

  • Po pierwsze, właśnie ze względu na swój zakupoholizm. Jasne, my też czujemy przyjemny dreszcz emocji na myśl o nowych butach czy torebce, ale przed każdym zakupem zastanawiamy się już przynajmniej dwa razy – i nierzadko rezygnujemy z zakupu. Kiedy ma się świadomość, że moda jest drugim najbardziej zanieczyszczającym środowisko przemysłem na świecie (zaraz po petrochemii), a na wysypiskach rocznie lądują tony niepotrzebnych nikomu ubrań (a niektóre pod postacią mikrocząsteczek plastiku trafiają do oceanów), do kupowania nowych ubrań i dodatków nie podchodzi się już tak entuzjastycznie. Nadkonsumpcja (i nadprodukcja) są już passé.
  • Sam styl Carrie też odbiega od współczesnej rzeczywistości. Bo kto chciałby wbijać się w szpilki na wysokim obcasie – nawet jeśli byłyby to blahniki – i zasuwać przez zaśnieżone (i oblodzone!) miasto, skoro można założyć botki na solidnej platformie? A zamiast dopasowanych do ciała kardiganów i podkreślających talię tiulowych spódnic odsłaniających nogi, włożyć sukienkę maksi, szerokie spodnie, sweter oversize, a nawet dres. Dawno skończyły się czasy, kiedy cierpiało się w imię mody. Dziś to wygoda wychodzi na pierwszy plan. Nie musimy już podkreślać „atutów kobiecej sylwetki” (dzięki Phoebe Philo!). A bardziej niż trendy liczy się własny styl.
  • A skoro jesteśmy przy cierpieniu, warto wspomnieć o naturalnych futrach, w których Carrie Bradshaw pokazywała się regularnie. Dziś, kiedy z używania naturalnych futer w swoich kolekcjach rezygnują marki, takie jak Versace, Giorgio Armani , Calvin Klein, Ralph Lauren czy Gucci, wydaje się to nie do pomyślenia. 

Wygląda więc na to, że Carrie, która zawsze trzymała rękę na pulsie, w kontynuacji „Seksu w wielkim mieście”, będzie musiała zmienić się nie do poznania. I słusznie. My wyobrażamy ją sobie jako aktywistkę na rzecz mody zrównoważonej, z butelką wielokrotnego użytku w specjalnej torebce (to jedna z najmodniejszych torebek na wiosnę-lato 2021), która jeśli buszuje po sklepach, to rzadko i tylko tych z rzeczami vintage. Czy tak będzie? Dowiemy się już niebawem.