Kiedy żyjesz w dużym mieście, gdzie ludzie wbiegają nawet po ruchomych schodach, trudno jest złapać oddech i naprawdę odpocząć. Tempo, ilość obowiązków i pokus, które czyhają każdego dnia (mam na myśli raczej nowe miejsca, masę kuszących wydarzeń, a Wy o czym pomyśleliście?!) sprawiają, że wstajesz w poniedziałek, a budzisz się w niedzielę rano. Szczególnie, jeśli pracujesz w internecie. Ostatnio dużo mówi się o detoksie od mediów społecznościowych oraz o weekendowych wypadach na łono natury. Wszystko to ma pomóc nam się zrelaksować. A co jeśli totalnie wyczerpały Ci się baterie, a nie masz czasu (może to być też kwestia braku towarzystwa i braku większego budżetu) wyjechać za miasto? Weź wolne w środku tygodnia i poszukaj relaksu w mieście! Dla mnie to też było coś nowego, tym bardziej, że często zdarza mi się brać wolne by nadrobić zaległości w pracy czy w domu (pranie samo się nie zrobi), ale akurat wtedy chciałam mieć dzień bez obowiązków, dzień przyjemności i rozpieszczania.

Jak radzić sobie ze stresem?

Wyspałam się za wszystkie czasy, rano czytałam książkę, poszłam na kawę (no dobra, i na deser) do mojej ulubionej kawiarni, a wieczorem planowałam wyjście z koleżankami. Ale punktem kulminacyjnym miało być coś zupełnie innego – po raz pierwszy chciałam spróbować zabiegów na ciało i masaży innych niż fizjoterapeutyczne. Swoją drogą te ostatnie to najlepsza metoda tortur, w razie gdyby ktoś chciał uzyskać ode mnie jakieś tajne informacje.

Skorzystałam z zaproszenia do Lustre Beauty Boutique (@lustre.warsaw) działającego od lutego na warszawskim Powiślu. Choć stosunkowo jest to świeży koncept, pracują tam szalenie doświadczone ekspertki, które ze skórą potrafią zdziałać cuda. Wiele lat pracy pozwoliło im na zebranie wiedzy o tym, co kobiety lubią, czego potrzebują, a czego jeszcze brakuje w tej tematyce w Polsce. Połączenie tego z pasją doprowadziło do narodzin niezwykle kameralnego, intymnego miejsca z indywidualnym podejściem do każdego, w którym naprawdę można się odprężyć. Ja doceniam je także za piękny (bardzo instagramowy!) wystrój i całą oprawę graficzną. Wszystko dopracowane jest w najmniejszym szczególe.

Dobra wiadomość jest taka, że nie musicie się krępować, jeśli nigdy wcześniej nie byłyście na tego typu zabiegach. Czułam się zaopiekowana od początku do końca, odpowiedziano na wszystkie moje pytania i dokładnie wytłumaczono, co w danej chwili jest mi robione, co ja sama powinnam robić i co kosmetolożka rekomenduje. A zostały mi polecone dwie rzeczy: zabieg na twarz Hydrafacial oraz masaż drenujący z wykorzystaniem bańki chińskiej.

Nigdy nie miałam problemów z cerą, wydawało mi się, że jest w miarę nawilżona i zadbana. Ale jak większość z Was zmagam się z rozszerzonymi porami i widocznymi naczynkami wokół nosa. Do tego niewielkie zaskórniki na brodzie i okazuje się, że jest co robić. Zaproponowano mi więc oczyszczającą wersję Hydrafacial – łączącą w sobie genialne nawodnienie skóry z usunięciem zanieczyszczeń. Wszystko wykonane za pomocą najlepszego sprzętu i technologii, wsparte kosmetykami najwyższej jakości (w Lustre używa się m.in. luksusowej marki Valmont). Po zabiegu, który składa się z kilku nieinwazyjnych etapów z wykorzystaniem składników aktywnych i aparatury, efekty widzimy w zasadzie od razu. Skóra nabiera blasku, jest napięta i przyjemna w dotyku, mocno nawilżona i odświeżona, wygląda na bardziej wypoczętą (szczególnie jeśli połączymy to z masażem twarzy). Moja zyskała supernaturalny glow! Może to być zachęta do tego, by po zabiegu spędzić dzień bez makijażu. Nie ma jednak przeciwwskazań, by zrobić sobie go w delikatnej wersji lub (jak w przypadku gwiazd, które są wielkimi fankami Hydrafacial) mocniejszego na wielkie wyjście. W końcu to jeden z najpopularniejszych zabiegów bankietowych, mający nas przygotować w trybie ekspresowym.

Równie dużej uwagi i rozpieszczenia potrzebuje nasze ciało i zmęczona codziennym pędem skóra. Jako drugi czekał mnie więc drenaż limfatyczny manualny (może też być wykonany maszyną), który miał rozprawić się z moim problemem zatrzymywania wody oraz z cellulitem. Jego zadaniem jest pobudzenie układu limfatycznego i zadziałanie na ciało detoksykująco. W moim przypadku dla jeszcze lepszego efektu została wykorzystana bańka chińska, która niestety tylko tak niewinnie wygląda. W rzeczywistości miejscami jej użycie bywa bolesne, mogą pojawić się czerwone ślady i delikatne siniaki. Ale efekt jest taki, że serio warto wytrzymać! Masaż trwał godzinę i mimo że nie był to stricte relaksacyjny zabieg, ja w pewnym momencie prawie zasnęłam. W czasie tak intensywnego masażu puszczają wszystkie napięcia w mięśniach, a i głowa może odpocząć przez 60 minut. Największe i najlepsze efekty da jednak regularne uczęszczanie na zabieg 2-3 razy w tygodniu, np. gdy zmagamy się z dużymi problemami z krążeniem. Po jednym czuje się lekkość, komfort i jakiś rodzaj ulgi, mnie osobiście widocznie zmniejszyły się obrzęki, a w niektórych miejscach ciało się wyrównało, wygładziło, tam gdzie limfa została przepchnięta. Jeżeli takie problemy Was nie dotyczą, Lustre oferuje różne inne usługi od manicure przez tradycyjny masaż aż po zabiegi kosmetologii estetycznej jak np. mezoterapia.

Szczotkowanie na sucho to sposób na jędrną skórę bez cellulitu. Podpowiadamy, jak to robić

Choć takie przyjemności nie należą do najtańszych (cennik znajdziecie na lustre.pl), pozwolą Wam na totalne odprężenie, poprawienie kondycji skóry i.. wyłączenie się. W końcu w trakcie zabiegów nie korzysta się z telefonu, jedynie można słuchać relaksacyjnej muzyki. Dodatkowy plus za to, że nie wymaga to od nas wielkiej logistyki, wszystko dzieje się w mieście w którym mieszkacie. Dla mnie to obecnie najlepsza (i najszybsza) opcja, by odciąć się myślami od pracy i zrobić coś dobrego dla ciała, zadbać o siebie. Tak więc bookujcie zabiegi gdziekolwiek, a najlepiej w Lustre. Warto!

Zobacz także: 7 zdrowych nawyków do wprowadzenia w życie od zaraz. Wasza cera Wam za nie podziękuje! Zresztą nie tylko ona