Czy kupując kosmetyk na pewno wiemy, za co płacimy i co zaoferujemy zaraz swojej skórze? Coraz częściej tak. A wszystko dzięki coraz większej świadomości, na którą wpływa nasza obecność w sieci (a jednak są jakieś plusy bycia online). Powstaje coraz więcej wątków na forach internetowych czy grup na Facebooku, gdzie użytkowniczki dogłębnie analizują składy kosmetyków. Są wśród nich ekspertki, czyli często dziewczyny z dyplomem z kosmetologii czy chemiczki ze słabością do kosmetyków. To dzięki nim dzisiaj nie musimy wyrzucać pieniędzy w błoto tylko dlatego, że jedna z influencerek na Instagramie „z całego serca” poleca nam jakiś „świetny kosmetyk”. Bo jeśli zależy nam na rzeczywistym działaniu, a co ważne, nieszkodzeniu swojej skórze, warto głębiej zainteresować się tematem.

Zobacz także: Jak czytać składy kosmetyków? Tych substancji nie powinno być w waszej szmince!

Składy kosmetyków - gdzie szukać informacji? 

Składy kosmetyków przestaną być niewiadomą czy ABC składów kosmetyków – analizy i porady pielęgnacyjne to dwie grupy na Facebooku, które warto śledzić. Codziennie pojawia się na nich mnóstwo wątków, dziewczyny wrzucają zdjęcia produktów jeszcze przed kupieniem i proszą bardziej doświadczone członkinie o pomoc. To nie tylko świetna okazja, by dowiedzieć się, co oznaczają te dziwne słowa i oznaczenia na etykiecie produktu, ale również trafić na kosmetyczne perełki, niekoniecznie z najwyższej cenowej półki. Kolejne dwa miejsca w sieci, gdzie warto trafić, to Czytamy Etykiety (serwis oraz aplikacja, którą możecie mieć zawsze pod ręką w swoim smartfonie) oraz PiggyPEG. Jeżeli będziecie stałymi czytelnikami tych dwóch serwisów, ograniczycie używanie złych produktów szybciej niż się spodziewacie. A w przypadku Czytamy Etykiety także żywności, którą lepiej omijać z daleka.

Polecamy też śledzić na Instagramie Magdę Szymanowską (@magda.szymanowska), pasjonatkę i propagatorkę zdrowego stylu życia, blogerkę, ekspertkę od kosmetyków i diety. Na jej profilu znajdziecie wskazówki, jakich składników unikać jak ognia i dlaczego. „Nie jest moim celem walka z firmami kosmetycznymi ani wmawianie ludziom, że coś ich uczula, jeśli tak nie jest. Dla mnie bardzo istotna jest sama wiedza – zdobywanie jej i dzielenie się nią z innymi, żeby mieli wybór” - mówiła w wywiedzie z Joanną Winiarską w czerwcowym numerze GLAMOUR. Z kolei w lipcowym podrzuciła szefowej działu uroda niezwykle przydatną ściągę, nazwaną „czarną listą na lodówkę” z wymienionymi największymi wrogami naszej urody. Czyli ze składnikami, które mogą uczulać, podrażniać, a nawet podtruwać. 

Zobacz także: SLS i SLES - co to jest, czy jest niebezpieczne i kto powinien unikać tych składników w kosmetykach?

Składniki w kosmetykach, których lepiej unikać: parafina, silikony, formaldehyd i inni wrogowie naszej skóry

Na facebookowej grupie Składy kosmetyków przestaną być niewiadomą można znaleźć chyba każdy składnik, który w kosmetyku jest zbędny. Jak na przykład parafina. To, co warto wiedzieć o tym, co pojawia się w większości kosmetycznych produktów, to na pewno fakt, że nie jest rakotwórcza i nie kumuluje się w organizmie, ale co z tego, skoro jest pochodną w procesie destylacji ropy naftowej(!), nie nawilża, sprzyja rozwojowi bakterii beztlenowych, a także, że nie jest biodegradowalna, a to oznacza, że zanieczyszcza środowisko. Może występować także pod innymi nazwami, jak Paraffin Oil, Parrafinum Liquidum, Synthetic Wax, Paraffin i Isoparaffin. Dostrzegliście je na jednym ze swoich ulubionych produktów? Wyrzucajcie! 

Wystrzegać trzeba się też silikonów. Jak zauważają użytkowniczki grupy Składy kosmetyków przestaną być niewiadomą, silikony działają podobnie do parafiny - czyli ŹLE - i w pielęgnacji zazwyczaj są po prostu niepotrzebne. Sprawdzają się natomiast w serach na końcówki włosów czy kremach do rąk na zimę. U niektórych zadziałają w podkładach. Ale tylko i wyłącznie u cerą suchą i bez tendencji do niedoskonałości. Jeśli macie trądzik, a w łazience mnóstwo kosmetyków z silikonami w składzie, walka o zdrową cerę będzie wieloletnią walką z wiatrakami. 

Uważajcie również na formaldehyd i jego donory. Przede wszystkim dlatego, że te składniki wpływają na starzenie się skóry i mogą być rakotwórcze! Jak szukać owych donorów formaldehydu? Pod następująca postacią: DMDM Hydantoin, Diazolidynl Urea, Imidazilidynyl Urea, Iodopropynyl Butylcarbamate, Quanternium-15, 2-Bromo-2-nitropropane-1, 3-diol (Bronopol) 5-Bromo-5-nitro-1, 3-dioxane (Bronidox), Hexetidine, Glutaral, Metheamine, Benzylhemiformal, Tosylamide/Formaldehyde Resin. 

Kolejne nieciekawe składniki powszechnie występujące w kosmetykach to Propylene Glycol, który co prawda może działać nawilżającego na skórę, ale to przez to ułatwia przenikanie substancji w głąb skóry, działa również konserwująco i jest rozpuszczalnikiem, może podrażniać oraz jest pochodną ropy naftowej. Drugi to Butylene Glycol (Glikol butylenowy). Ma on działanie podobne do glikolu propylenowego i także jest pochodną ropy naftowej.

*Korzystałam z informacji dostępnych na grupie Składy kosmetyków przestaną być niewiadomą