Z alkoholem nie ma żartów. Ostatnie badania przeprowadzone w Polsce wykazały, że choć na świecie spada spożycie alkoholu – u nas stale rośnie. Za to zjawisko odpowiadać ma łatwa dostępność trunków (24-godzinne sklepy monopolowe), a także stosunkowo niska cena alkoholu. Choć mamy powody do zmartwień, to w zasadzie nie zostały podjęte żadne kroki mające poprawić tę sytuację. Co więcej, problem ten dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Okazuje się, że bez względu na poziom wykształcenia.

Jak alkohol wpływa na naszą cerę? Sprawdźcie, co robią z nią poszczególne drinki i wina!

Dwa lata temu Brytyjczycy opublikowali wyniki badań dotyczących spożywania napojów wysokoprocentowych przez panie. Na jego potrzeby przebadano tysiące mieszkanek Wysp i okazało się, że to wykształcone kobiety są o 50% bardziej skłonne pić alkohol każdego dnia. Krzywdzące okazały się jednak interpretacje mówiące o tym, że to mądrzejsze kobiety piją więcej, bowiem skończone studia nie świadczą o naszym ilorazie inteligencji, a często są wynikiem większych możliwości, które innym nie były zwyczajnie dane. Badanie przeprowadzono na London School of Economics i wykazało również, że to kobiety z dyplomami mogą szybciej (o 2%) wpaść w nałóg alkoholowy. U mężczyzn nie zaobserwowano takiej zależności, choć to wciąż oni piją więcej. Dlaczego więc poziom konsumpcji alkoholu jest wprost proporcjonalny do wykształcenia? W uzasadnieniu czytamy, że wynika to m.in. z tego, że kobiety, które ukończyły studia zostają matkami później, a więc dłużej imprezują, spotykają się ze znajomymi – innymi słowy, prowadzą bujne życie towarzyskie poza domem. Nam ten wniosek wydaje się nieco naciągany, bo oprócz tego dużym winowajcą może być ogromna presja ciążąca na kobietach, które po studiach robią karierę zawodową, a po powrocie do domu chcą się zwyczajnie zrelaksować z lampką dobrego wina w dłoni.

Zobacz także: To pewne! Prosecco upija szybciej niż jakikolwiek inny alkohol