Życzymy sobie żeby każdy mężczyzna mógł, chciał, spróbował powiedzieć o swojej kobiecie, partnerce, narzeczonej, dziewczynie, żonie, metce swoich dzieci, towarzyszce doli i niedoli, w ten sposób, w jaki zrobił to Borys Szyc o Justynie Nagłowskiej. Wybranka aktora jest dziennikarką, prowadzi własny program podróżniczy w telewizji i bloga naglowska.pl, a także ma swój podcast Dziewczyny produkowany dla Onetu. Ludzie cenią ją za otwartość, prawdziwość, normalność, poczucie humoru i świetne pióro (to najczęściej pojawiające się określenia w komentarzach na jej i Szyca profilu). Choć Nagłowska jest bardzo dobrze wykształcona (jest po dziennikarstwie i reżyserii), od lat aktywna zawodowo, a przy tym jest mamą na pełen etat, media najczęściej nazywają ją „partnerką Borysa Szyca”, „narzeczoną Borysa Szyca” lub „dziewczyną Borysa Szyca”. I oczywiście w tych określeniach nie ma nic złego, dopóki nie okazuje się... że to jedyne opisujące Justynę Nagłowską. I to właśnie Borys Szyc w bardzo dosadnym poście, który opublikował dziś na swoim Instagramie, przekazał mediom i wszystkim tym osobom, które uważają, że jedyne osiągnięcie Justyny to... związek z nim.

Julia Wieniawa wyznała, jak poznała swojego obecnego chłopaka Barona

„Ta dziewczyna nazywa się Justyna Nagłowska. Nie narzeczona Szyca, nie partnerka aktora i nie kobieta swojego mężczyzny. Nazywa się JUSTYNA NAGŁOWSKA.” – tak rozpoczyna się wpis na który fani zareagowali entuzjastycznie i okazali parze pełne wsparcie. Po raz kolejny doceniono Szyca za jego szczerość, bezkompromisowość, szacunek i czułość wobec swojej drugiej połówki. W komentarzach czytamy, że partnerstwo to równość, że tak jak ona jest narzeczoną Szyca, tak samo Szyc jest narzeczonym Nagłowskiej. I w końcu – że takiego docenienia przez partnera należy życzyć każdej kobiecie. Bo szczególnie te związane ze znanymi mężczyznami są bardzo często traktowane niemalże bezimiennie, a już na pewno bez osobowościowo. Nawet jeżeli nam zdarzyło się napisać o kimś – narzeczona aktora, dziewczyna celebryty, wiemy, że nigdy nie było to rażące uproszczenie sprowadzające życiową rolę kogoś do bycia wyłącznie kobietą swojego mężczyzny. A to akurat dotyczy nas wszystkich, wszystkich kobiet. Nie możemy zapomnieć, że mamy swoje pasje, własną odrębną osobowość i żaden nawet najszczęśliwszy związek nie powinien definiować tego, kim jesteśmy i ile jesteśmy warte. Wymaga to jednak szacunku okazywanego przez tę drugą stronę. Takiego, na jaki może liczyć Justyna Nagłowska od swojego narzeczonego, Borysa Szyca.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Ta dziewczyna nazywa się Justyna Nagłowska. Nie narzeczona Szyca, nie partnerka aktora i nie kobieta swojego mężczyzny. Nazywa się JUSTYNA NAGŁOWSKA. Skończyła dwa fakultety, dziennikarstwo i reżyserię, świetnie pisze (nawet jej trochę zazdroszcze), ma swojego bloga naglowska.pl , ma swoje podcasty „Dziewczyny” z Kasią Lengren w Onecie i mnóstwo pomysłów na następne (prawda @tu_okuniewska ? Prawda @storytel.pl ?) , prowadzi swój podróżniczy program na @travelchannelpolska a do tego i przede wszystkim jest wspaniałą mamą i moją narzeczoną, która sprawia, ze chce być lepszy. To wszystko ogarnia mimo walki z depresją i jest super dzielną kobietą. I co najważniejsze...doszła do tego swoją ciężka pracą, walką ze swoimi ograniczeniami i strachem. Bez moich „pleców”. Za plecy i jej serce mogę dziękować ja! Tak więc , spójrzcie na jej profil, posłuchajcie i poczytajcie co ma do powiedzenia. A ma duuuużo i na koniec powtórzę (drogie gazety, magazyny, dziennikarze to do Was!!!) , nazywa się JUSTYNA NAGŁOWSKA. @jus_naglowska #naglowska.pl #podcast #dziewczyny @onet_pl @onetkultura @viva_magazyn @magazyngala @gazeta_wyborcza @fakt24.pl @superexpress_se.pl

Post udostępniony przez Borys Szyc Official (@borys.szyc) Cze 8, 2019 o 3:10 PDT

Byłam w związku z młodszym facetem. Zakończył się równie szybko, jak zaczął, ale nauczył sporo