Kinga Nowicka, Glamour.pl: Zacznę, kolokwialnie mówiąc, z grubej rury. W jakim wieku najlepiej zajść w ciążę?

Prof. dr hab. n. med. Rafał Kurzawa: Im wcześniej, tym lepiej. Zdecydowanie lepiej przed trzydziestką. Głównym czynnikiem, jaki kobiety powinny wziąć sobie do serca jest to, że największym ich atutem w temacie rodności i płodności jest wiek. Kobieta znacznie szybciej niż mężczyzna zjeżdża po takiej – obrazowo mówiąc – krzywej płodności, która wraz z upływem lat zmierza w kierunku zera.

Jaka jest ta ostateczna granica?

Plus-minus: 45 lat. Bardzo niska płodność charakteryzuje już osoby w wieku 40 lat, niska – 38 lat, a nieco niższa – 35 lat. Ten próg zjazdu podlega rzecz jasna przesunięciom, bo nikt nie jest biologicznie identyczny. Występuje pewien procent populacji kobiet, która swój zjazd po równi pochyłej w dół zaczyna znacznie wcześniej, a nie ma żadnych symptomów, które by na to wskazywały. Może się więc okazać, że 32-letnia kobieta przychodząca na konsultację do lekarza usłyszy, że przedwcześnie zaczęła tracić swoją płodność. Wówczas jej czas na spontaniczną prokreację jest bardzo krótki. Co też ważne, nie ma możliwości, by w oparciu o samoobserwację kobieta mogła stwierdzić, w jak szybkim tempie przemieszcza się po wspomnianej krzywej płodności.

Statystyki pokazują, że 30 lat temu w ciążę zachodziły kobiety w wieku 20-24 lat, a dzisiaj są to 30-34 latki. Co z perspektywy Pana Profesora miało na to wpływ?

Ta zmiana wynika z postępu cywilizacyjnego. Trzeba jednak mieć na uwadze, że styl życia i wybory, jakich dokonujemy to jedno, a prawa natury i kwestie biologiczne – to drugie. Oczywiście dla mnie jest to jak najbardziej logiczne, że kobieta najpierw chce zdobyć wykształcenie, jakiś poziom samodzielności, a dopiero później starać się o dziecko. Ale po trzydziestce prawdopodobieństwo, że uda jej się zajść w ciążę bez wsparcia medycyny i nauki jest zdecydowanie niższe. 

Ja mam 30 lat i na ten moment nie planuję dziecka. Pod jakim względem – z biologicznego punku widzenia – mogę mieć trudności w staraniu się o dziecko?

Tych trudności nie należy postrzegać indywidualnie, a populacyjnie. Jednak podstawowym problemem i główną przeszkodą jest, jak już sobie powiedzieliśmy, właśnie wiek. I jest on niestety barierą nie do pokonania. Starzenie reprodukcyjne jest szybsze od starzenia, o jakim zazwyczaj myślimy, czyli tego związanego z codziennym funkcjonowaniem czy ryzykiem wystąpienia różnego rodzaju chorób wieku starczego. Starzenie reprodukcyjne jest wpisanie w biologię kobiety i musi występować, bo biologia tak to sobie wymyśliła, że skoro kobieta rodzi dziecko, to musi mieć również czas na jego wychowanie. I choć dziś kobiety żyją dłużej i są w znacznie lepszej kondycji niż wiele lat temu, a przesunięcie granicy długości życia jest faktem, tej granicy życia reprodukcyjnego nie jesteśmy w stanie wydłużyć. 

Wróćmy jeszcze na moment do statystyk. Kobiety w Polsce rodzą coraz mniej dzieci i są na to twarde dane. Jednym z powodów jest przesłanka natury finansowej, a co za tym idzie - ogromny stres. W jakim stopniu to on wpływa na nasz organizm pod kątem planowania macierzyństwa?

Stres ma ogromną siłę oddziaływania na płodność zarówno w przypadku kobiet, jak i mężczyzn. W pierwszej kolejności wpływa on na relację, np. na częstość współżycia, a regularne współżycie jest jednym z głównych elementów, który decyduje o prawdopodobieństwie zajścia w ciążę. W ramach naszej kampanii „Zadbaj o swoją płodność” mówimy o tym, że największa szansa na zajście w ciążę występuje, gdy kochamy się systematycznie co 2-3 dni. Drugi aspekt jest taki, że u kobiet, które są zestresowane, częściej występują zaburzenia miesiączkowania. Jestem przekonany, że wiele czytelniczek, jeśli sięgnie teraz pamięcią, stwierdzi, że miało taką sytuację, że przed egzaminem lub w sytuacji zderzenia się ze śmiercią bliskiej osoby zatrzymała się im miesiączka. Oprócz tego stres to także ryzyko wystąpienia poronienia czy innych zaburzeń polegających na tym, że zapłodniona komórka jajowa nie zagnieżdża się w macicy. 

A pozostałe aspekty naszej codzienności, jak dieta, aktywność fizyczna – jak to determinuje szansę na zajście w ciążę?

Jeżeli chodzi o główne determinanty płodności związane ze stylem życia, to na pierwszym miejscu postawiłbym palenie papierosów, następnie zaburzenia masy ciała, wspomnianą regularność współżycia i stres. Specjaliści The Fertility Partnership Polska ujęli to w ramach bardzo przystępnego dekalogu zdrowia reprodukcyjnego; każdemu polecam lekturę prostych, czasem nawet trywialnych zasad, które mogą zapalić nam czerwoną lampkę i uwrażliwić na tematy warunkujące naszą płodność. Nie ma co ukrywać, Pani Redaktor, jeśli mamy do czynienia z parą, która spotyka się w łóżku raz w tygodniu, a kobieta pali papierosy, to ich miesięczny wskaźnik płodności stanowi zaledwie 1/3-1/4 tego, co u pary, u której seks jest częstszy i nałóg tytoniowy nie występuje. Dieta także ma znaczenie. 

Jaka konkretnie? 

My, jako gatunek, powinniśmy jeść wszystko. Nie oznacza to oczywiście, że kobiety od razu muszą codziennie sięgać po czerwone mięso, natomiast powinny mieć dostęp do tłuszczów zwierzęcych, chociażby okresowo. Każda dieta eliminacyjna zaburza naszą płodność. 

Dieta wegetariańska i wegańska to w takim razie wrogowie płodności?

Wegańska na pewno. Wegetariańska, jeżeli jest dobrze prowadzona, nie musi. Bardzo podoba mi się takie określenie, jak nieortodoksyjny wegetarianizm. A więc dużo rzeczy z talerza kuchni wegetariańskiej, ale jeśli mamy ochotę, bez żadnego skrępowania, raz na miesiąc czy raz na dwa tygodnie warto sobie zafundować porządnego steka. 

A co z aktywnością? 

Aktywność fizyczna powinna być zbilansowana. Jej nadmiar u kobiet może również doprowadzić do zaburzeń miesiączkowania. Czyli dwie, trzy godziny spędzane na siłowni już mogą stanowić problem. Inna kwestia to problem niedowagi: zbyt niska masa ciała i zawartość tkanki tłuszczowej także zaburzają jajeczkowanie. 

Zespół policystycznych jajników (PCOS), endometrioza – z tymi problemami zmagają się moje koleżanki-rówieśniczki. Każda z nich planuje kiedyś zostać mamą. Jak wyglądają ich szanse?

Oba te przykłady to stany kliniczne ograniczające płodność. PCOS występuje populacyjnie w grupie od 5 do 8 procent w wieku rozrodczym i jest to znaczny odsetek. U większości pacjentek, u których się pojawia, prowadzi do zaburzeń jajeczkowania. Niezbędna jest w takiej sytuacji szybka interwencja lekarska. I choć PCOS sprowadza się także do zmiany stylu życia, która pomaga, lecz wymaga dużo siły i determinacji, niekiedy trzeba wejść na drogę postępowania farmakologicznego i stosować odpowiednie tabletki. Jeśli chodzi o endometriozę, to jest to poważny problem, gdyż powoduje ona u kobiet dwie komplikacje. Pierwsza to bóle w różnej postaci i w różnych sytuacjach, m.in. podczas współżycia, miesiączki, a nawet w trakcie chodzenia. Drugą jest właśnie ograniczenie niepłodności. W tym przypadku leczenie jest już bardziej radykalne; niekiedy zaleca się leczenie chirurgiczne – wszystko zależy od stopnia nasilenia choroby. Generalnie, jeżeli kobieta starając się o dziecko przez rok czasu, nie jest w stanie zajść w ciążę, ewidentnie powinna zgłosić się do lekarza, który jest specjalistą w zakresie leczenia i diagnostyki niepłodności. Jeśli natomiast jeszcze nie podjęła aktywnych starań, ale myśli o tym i podejrzewa, że mogą wystąpić u niej jakieś problemy, bo na przykład miała zapalenie przydatków (czyli jajników i jajowodu), ma nieregularne lub bolesne cykle menstruacyjne, to również powinna to jak najszybciej skonsultować, bo mogą to być objawy endometriozy. 

Przejdźmy do niepłodności – jakie są jej przyczyny?

Tak jak już sobie powiedzieliśmy, często wynika to z nieświadomości i nieumyślnych, ale zaburzających naturę wyborów, bo za późno podejmujemy starania o dziecko. To także omawiany w ramach akcji „Zadbaj o swoją płodność” styl życia. A dochodząc do kwestii medycznych, to dobrą kondycję zdrowia reprodukcyjnego da się sprowadzić do prostych rzeczy – to: prawidłowe parametry nasienia u mężczyzny, prawidłowe cykle owulacyjne u kobiet oraz brak przeszkód anatomicznych, czyli takich, które w budowie narządu rodnego uniemożliwiają bądź ograniczają prawdopodobieństwo zapłodnienia komórki jajowej. Mam tu na myśli kwestie związane z zaburzeniami drożności jajowodów po przebytych stanach zapalnych czy w przebiegu endometriozy. Jakiekolwiek zaburzenia na tych liniach wymagają rozpoczęcie procesu diagnostycznego przez specjalistyczny ośrodek, który zna się na postępowaniu z niepłodnością, działa według standardów i odpowiedzialnie monitoruje swoją skuteczność.

I jak to wygląda? Jakie są sposoby leczenie niepłodności?

W mojej pracy zaskakująco dużo przypadków wynika z problemów związanych ze zrozumieniem fizjologii organizmu człowieka – częstości współżycia, roli wieku i z tym, niestety, trudno jest coś zrobić. Niezwykłą rolę ma tu edukacja – otwarte, rzetelne informowanie o tym, jak należy dbać o swój spokój w procesie planowania rodziny. Zmiana stylu życia i regularne współżycie mogą poprawić parametry nasienia u mężczyzny, ale przy skrajnie złych wynikach niewiele da się zrobić i wtedy pojawiają się podstawy do kwalifikacji pary do zapłodnienia pozaustrojowego, czyli in vitro. Jeśli z kolei u kobiety mamy do czynienia z problemem anatomicznym, jak niedrożność jajowodów, to szanse na odtworzenia prawidłowej anatomii, czyli powrotu do stanu przed pojawieniem się problemu, praktycznie nie istnieją. I w tej sytuacji też proponuje się zapłodnienie in vitro. W przypadku występowania zaburzeń jajeczkowania proponuje się podawanie takich leków, które powodują przywrócenie występowania cykli. My w swojej praktyce stosujemy leczenie zachowawcze i leczenie z wykorzystaniem technik wspomaganego rozrodu. Wszystko zależy od indywidualnej sytuacji pary, jej przekonań, celów i oczekiwań. 

Wracając jeszcze do sytuacji, kiedy młoda kobieta planuje dziecko, ale chce odłożyć to w czasie. Może zdecydować się na taki krok, jakim jest zamrożenie jajeczek. Czy to popularna metoda?

To zjawisko, które w języku angielskim nazywa się social freezing, a my możemy nazywać „zabezpieczeniem płodności”. Wszyscy wiemy, że często różne powody skłaniają nas do odroczenia rodzicielstwa. Rzeczywiście u kobiet bez partnerów lub u par jednopłciowych jest popularne. Trzeba mieć jednak na uwadze, że jeśli z tematem zgłosi się 39-letnia kobieta, to należy uświadomić jej jeden duży problem, a mianowicie wiek, w którym komórki zostały zamrożone. 

I znowu ten wiek! 

Z wiekiem starzenie reprodukcyjne w zakresie możliwości zabezpieczenia komórek jajowych pod względem płodności dotyczy zarówno parametrów jakościowych, ale i ilościowych. Istnieje taki pomocny przelicznik dla kobiet w wieku 30-35 lat, który w bardzo dużym przybliżeniu wskazuje, jaką ilość komórek jajowych powinna mieć zabezpieczona kobieta, żeby mieć 75-80 procentowe prawdopodobieństwo, że urodzi dziecko. Wie pani, jaka jest zależność?

Nie mam pojęcia.

Tyle komórek, ile ma lat. Czyli kobieta w wieku 35 lat musi mieć 30-35 komórek, żeby mieć to 77-80 procentowe prawdopodobieństwo zajścia w ciążę. Więc dla kobiety, która ma 35 lat, jest to 35 cykli owulacyjnych. Ale to dotyczy już nieco starszych kobiet, bo 25-latka wcale nie musi mieć 25 komórek – ona często może zajść w ciążę nawet, jeśli tych komórek będzie miała 10. 

Czyli wracamy znowu do punktu wyjścia. Wiek w przypadku starania się o dziecko jest wobec nas bezwzględny.

Tak. I jest jeszcze jedna istotna rzecz, często bardzo źle interpretowana. A mianowicie, błędne przekonanie, że jak występuje owulacja, to trzeba współżyć i mamy święty spokój. Nic bardziej mylnego. Jak powiedziałem na wstępnie, najbardziej efektywne współżycie prokreacyjne to współżycie 2-3 razy w tygodniu. Takie „ustawianie” swojego życia seksualnego pod dzień owulacji, czyli tzw. współżycie celowane, zmniejsza szanse na zajście w ciążę o 50 procent. Już nie wspomnę o tym, że takie bieganie z zegarkiem w dni płodne i zadaniowy seks są bardzo stresogenne, co – jak już sobie powiedzieliśmy wcześniej - nie jest sprzymierzeńcem płodności. A zatem: mniej niepotrzebnego stresu, kieliszek wina (jeden!) i cieszcie się sobą! 
 

fot. materiały prasowe


Kampania „Zadbaj o swoją płodność” z The Fertility Partnership Polska jest działaniem edukacyjnym nacelowanym na szerzenie zasad profilaktyki zdrowia reprodukcyjnego. Partnerem inicjatywy jest Stowarzyszenie na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji NASZ BOCIAN oraz Fundacja PoMOC dla Płodności. Wsparcie medialne możliwe jest dzięki środkom firmy Ferring.

fot. materiały prasowe


Prof. Rafał Kurzawa
 – ginekolog-położnik, specjalista w obszarze endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości, a także embriologii klinicznej. Jest Prezesem Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii. W 2008 roku założył Centrum Ginekologii i Leczenia Niepłodności Vitrolive w Szczecinie. Po włączeniu kliniki do grypy The Fertility Partership został powołany na Dyrektora Medycznego The Fertility Partnership w Polsce, stając się tym samym na czele działu medycznego renomowanego ośrodka leczenia niepłodności CM Macierzyństwo w Krakowie.
 

fot. materiały prasowe