W 6 odcinku modowego show organizatorzy postanowili ułatwić uczestnikom zadanie. Projektanci udali się na wycieczkę do Zakopanego, gdzie mogli się zrelaksować podczas zimowego kuligu i ogniska w góralskim klimacie. W jednym z luksusowych hoteli poznali treść zadania. Tomasz z radością ogłosił, że w tej konkurencji zmierzą się z uniformami pracowników pensjonatu. Żeby wczuć się w ich sytuację, podzieleni na dwójki uczestnicy podjęli pracę na stanowiskach pokojówek, sprzątaczek, kelnerów, kucharzy i recepcjonistów. W zależności od funkcji jaką poznawali od podszewki, mieli zaprojektować damskie outfity dla realnych pracowników. Wymagania? Stroje miały być praktyczne, tanie w produkcji, łatwe w utrzymaniu i dodatkowo inspirowane zakopiańskim folklorem.

W pracowni było jak zwykle gorąco. To pewnie zasługa pracy w grupach. W męskiej ekipie poziom testosteronu zdecydowanie przekroczył normę. Wszyscy chcieli rządzić, więc zamiast wyznaczać lidera, stworzyli czteroosobowy zarząd... Ciekawa strategia. Z współpracy z chłopakami nie był zadowolony Michał, który myśli, że zawsze wie wszystko najlepiej. Patrykowi było wszystko jedno, a Bober i Wcisło skakali sobie do gardeł. U pań panowała demokracja pod przywództwem Agaty. Szkoda, że dziewczyny straciły więcej czasu na gadanie niż na szycie, może byłoby lepiej...

Projektanci zaprezentowali 2 kolekcje, każdą składającą się z czterech stylizacji. Faceci wykorzystali esy-floresy nawiązujące do identyfikacji wizualnej hotelu, a dziewczyny postawiły na biel z elementami ludowych wzorów. Komu poszło lepiej? Jury w składzie Anja Rubik, Joanna Przetakiewicz, Marcin Tyszka i (gościnnie) Małgorzata Rozenek, nie potrafiło ocenić. Nie dziwię im się bo różnice między uczestnikami były bardzo wyraźne.

Najlepsze projekty

Zacznijmy od tych najlepszych. Zdaniem jury (i tu możemy przybić im piątkę) z zadania perfekcyjnie wywiązali się Patryk i Sylwia. W projektach dla szefowych kuchni, oboje wykorzystali ozdobną taśmę w góralskie wzory. Patryk jako lamówkę, Sylwia przeplatała nią asymetryczny przód bluzy. Zdecydowali się na proste, eleganckie fasony, a mimo ludowych elementów ich ubrania są współczesne. Zwycięsko ze starcia wyszedł Patryk bo wykazał się nieco większą kreatywnością.

Najgorsze projekty

Projekt Bartka dla kelnerki to jedna z najgorszych rzeczy jakie widziałam w tym programie. Nie przekonała mnie nawet Anja Rubik, która broniła go jak szalona. Padały słowa: wizjonerski, genialny... Być może zaprojektowanie czegoś tak brzydkiego wymaga pewnego rodzaju geniuszu. Oprócz kolorowych mankietów i korali modelka miała na sobie przedziwną sukienkę z materiału udającego zamsz, wyciętą fantazyjnie na dekolcie i z geometryczną linią dołu. Do tego góralska chusta przewiązana jak fartuch, aplikacje z muszelek i goły tyłek... Odsłonięte pośladki miały kusić klientów. Aż żałuję, że Bartkowi, dzięki pomocy grupy udało się zakryć pupę tuż przed pokazem. To pewnie go uratowało. Do grona najgorszych jury zaliczyło też projekt Michała, który nie dość, że wykazał się niesportowym zachowaniem podczas pokazu, to zaproponował podrzędną garsonkę wykonaną z najgorszych tkanin w paskudnych kolorach. Ocaliła go sympatia jurorów. Z programu odpadła Dominika, która naszym zdaniem nie radziła sobie zbyt dobrze od początku. Zestaw bluzka plus spódnica krzywo pociętymi aplikacjami ze skaju wyeliminowały ją definitywnie.

No właśnie. Jeśli mowa o definitywnej eliminacji z programu. Już w następnym odcinku projektanci, którzy odpadli z rywalizacji dostaną drugą szansę. Kto powróci? Czekamy!