Wzrost rozwodów w Chinach po epidemii koronawirusa

Choć wszystko wskazuje na to, że Chiny pokonały koronawirusa (nowe zachorowania to pojedyncze przypadki), kraj zaczyna się mierzyć z nowym problemem – rosnącą falą rozwodów. Po wyjściu z domu Chińczycy masowo ruszyli do urzędów stanu cywilnego i składają papiery o rozwód. W ciągu ostatnich trzech tygodni tylko w jednym z urzędów – w położonym na południu kraju mieście Dazhou – złożono ponad 300 wniosków o rozwód! Nietrudno więc wyobrazić sobie skalę problemu. Wniosków jest tak dużo, że niektóre urzędy wprowadziły ograniczenia – „jedynie” 10 rozwodów dziennie. Dlaczego tak się dzieje? Uzasadnienia są dwa.

Demi Moore i Bruce Willis znowu razem? Zobaczcie ich wspólne zdjęcie z kwarantanny – jest świetne! >>>

Po pierwsze, przymusowa kwarantanna zweryfikowała jakość związków – pary, które pozostawały ze sobą, mimo, że uczucie między nimi dawno się wypaliło, teraz, przebywając ze sobą długo, otworzyły oczy. Wiele par mogło także odkryć, że ich partner nie jest już tą samą osobą, co kiedyś. W okolicznościach, takich jak przymusowa domowa kwarantanna łatwiej także o kłótnie – denerwować nas mogą nawet zwykłe zachowania, na które przy normalnym trybie życia w ogóle nie zwracaliśmy uwagi. relacjom nie sprzyja także mała powierzchnia, na jakiej jesteśmy zamknięci. Przed takim scenariuszem psychologowie ostrzegali już na samym początku pandemii. I, jak widać na przykładzie Chin, mieli rację. Jest jednak także bardziej „optymistyczne” wyjaśnienie. Mówi się, że wniosków o rozwód w Chinach jest teraz tak dużo, bo wcześniej nie można było ich składać ze względu na przymus pozostawania w domu (urzędy były zamknięte przez ponad miesiąc) – i „po prostu” doszło do kumulacji. Jaka jest prawda? Najpewniej leży pośrodku...

Pary, za którymi tęsknimy – Jennifer Aniston i Brad Pitt, Kate Moss i Johnny Depp oraz wiele więcej >>>

Na szczęście dochodzą nas także słuchy, że na wiele par domowa kwarantanna działa terapeutycznie – więcej czasu przebywamy razem, wspólnie jemy posiłki, ponownie zauważamy swoje potrzeby, które przy trybie życia „w biegu” schodziły na drugi plan. Wspieramy się także w walce ze wspólnym wrogiem. Wszystko to może łączyć i zbliżać – i właśnie takiego scenariusza wam życzymy. Jeszcze będzie dobrze!