Czy kupując kosmetyk, jesteście w pełni świadome, za co tak naprawdę płacicie? Odpowiedź zawsze powinna być taka sama: za skład i skuteczność zgodnie z tym, co oferuje producent. Ta druga kwestia to jednak rzecz bardzo względna. Bo dajmy na to, że kupujemy krem do cery tłustej, bo koleżanka o takim samym typie skóry z ręką na sercu nam go poleciła, po czym następuje głębokie rozczarowanie, bo okazało się, że u nas w ogóle się nie sprawdził. Niestety, cera tłusta cerze tłustej nierówna. Zawsze jednak powinnyśmy wymagać tego, by płacąc za produkt, zwłaszcza dość wysoką cenę, miał on skład, który nie budzi żadnych zastrzeżeń. I tutaj po raz kolejny musimy Was rozczarować posiłkując się znanych polskim przysłowiem, że nie wszystko złoto, co się świeci. To, że kosmetyk jest drogi wcale nie oznacza, że jest dobry jakościowo i ma świetny skład.

Zobacz także: Składy kosmetyków - jak czytać, gdzie szukać informacji i czego NA PEWNO trzeba unikać 

Ten krem kosztuje ponad 1000 zł, ale jego skład pozostawia wiele do życzenia

Przykład takiego produktu podały ostatnio użytkowniczki facebookowej grupy Składy kosmetyków przestaną być niewiadomą, do której dołączenia już wielokrotnie Was namawiałyśmy. Tam niczego nie da się ukryć, bo dziewczyny na grupie są tak bardzo skrupulatne i totalnie zakręcone na punkcie składów, że nie ma szans, by dały sobie wcisnąć coś, co jest po prostu słabe. A już szczególnie, kiedy kosztuje 1910 zł! Właśnie tyle w jednej z popularnych drogerii trzeba zapłacić za krem Orchidée Impérial do stosowania na szyję i dekolt francuskiej marki Guerlain. Jest to brand z najwyższej półki, stąd taka a nie inna cena. Wydając niemal 2000 złotych wpłacimy więc za luksus związany z samym faktem posiadania takiego kremu, opakowania, które fakt, jest bardzo estetyczne, ale czy aż tak, by zapłacić za nie tyle, za wynosi miesięczny czynsz za kawalerkę? Na pewno nie jeśli chodzi o skład.


fot. materiały prasowe 

Dziewczyny z grupy Składy kosmetyków przestaną być niewiadomą od razu wychwyciły w składzie BHT, czyli, który zdaniem jednej z użytkowniczek na wstępie skreśla kosmetyk. Czym jest wspomniany składnik? To konserwant i przeciwutleniacz, który może powodować podrażnienie skóry, czyli świąd, zaczerwienienie, pokrzywkę, rumień oraz inne alergie. Ponadto jest to związek mający toksyczny wpływ na nerki i wywołujący duszności. Warto również dodać, że BHT stanowi zagrożenie dla środowiska naturalnego, ponieważ jest to związek chemiczny nierozpuszczający się w wodzie i nieulegający biodegradacji. Kolejnym podejrzanym i występującym bardzo wysoko w składzie kremu Guerlain jest phenoxyetanol, jak również parafina i mikroplastik i sporo silikonów. Tych nie brakuje w większości kremów kosztujących mniej niż 20 zł, oferujących podobne działanie - wygładzenie, ujędrnienie, odświeżenie, tyle tylko, że zamkniętych w mniej eleganckich pojemnikach. Ale cóż, kto bogatemu zabroni?

Zobacz także: Popularne drogeryjne marki wprowadziły produkty ze świetnym składem. Internautki są zachwycone!