Na początku tego roku naszła mnie ciekawa refleksja. Stałam akurat w dziale z poradnikami psychologicznymi w bardzo znanej księgarni i przeglądałam tytuły najnowszych książek. Można je podsumować hasłem: „Nowy Rok, Nowa Ty”. Patrząc na kolorowe okładki, które kazały czuć nieustające szczęście i motywację, poczułam złość. Nie miałam nastroju ani na poszukiwanie szczęścia, ani wewnętrznego spokoju. Dlaczego tak bardzo się wkurzyłam? Żyjemy w ciekawych czasach. Otacza nas propozytywna kultura, zachęcająca do dobroci, wdzięczności i podążania za marzeniami. Instagram aż huczy od złotych myśli i inspirujących cytatów Rumiego czy Gandhiego. Pełno w nim słonecznych, pięknych tekstów, zwykle zilustrowanych ładnymi zdjęciami kwiatów, morza czy zapierającego dech w piersiach zachodu słońca. Rynek rozwoju umysłowego, cielesnego i duchowego ciągle rozkwita, także w Polsce. Półki uginają się od pozytywnych poradników o szczęściu. W niepewnych czasach powracających kryzysów ekonomicznych potrzeba szukania dobra i tęsknota za nim są zrozumiałe.

A jednak dążąc do codziennej harmonii, i poszukując wszędzie dobra, wciąż jesteśmy tylko ludźmi. Mam dni, kiedy cały świat mnie denerwuje. Pewnie każdy z nas ma? Zdarza mi się niezbyt pochlebnie ocenić znajomych i zrobić inne głupie rzeczy. I nie umiem o tym rozmawiać, bo nie chcę wyjść na zazdrośnika, głupka czy krytykanta. Ale przecież te uczucia są normalne i ludzkie. Niestety wśród wzbudzających niepokój wibracji Facebooka i Instagrama możemy poczuć się ze sobą gorzej. Uznać, że u nas nie zawsze świeci słońce i nie zawsze kochamy cały świat. Pojawiają się myśli: „Dlaczego nie jestem spokojny i szczęśliwy? Dlaczego nie kocham ludzi tak mocno? Na pewno jestem złą osobą!”. W pogoni za najlepszym z możliwych „ja” pojawia się niebezpieczeństwo. Może się okazać, że… nie jesteśmy już sobą. A potem wyłania się lęk. Co by ludzie pomyśleli, gdyby zobaczyli, jaki naprawdę jestem? Ciemną stronę w człowieku po raz pierwszy opisał słynny szwajcarski psychoanalityk Carl Gustav Jung. Ciemna strona, jak pisał Jung, była ukrytym aspektem naszej osobowości, o którym się nie mówiło i którego się nie ujawniało. Człowiek stara się go zwykle stłamsić i ukryć. Monika Winek, psycholog ze Stowarzyszenia OPTA, wiele wie o ciemnej stronie człowieka.

Przypomina, że w ubiegłym roku uniwersytet we Wrocławiu powtórzył słynny w latach 60. eksperyment Stanleya Milgrama. Miał on sprawdzać, w jakim stopniu podporządkowujemy się autorytetom. Psycholog postawił pytanie o przyczyny ślepego posłuszeństwa wobec zbrodniczych rozkazów, które doprowadziły zwyczajnych ludzi do ludobójstwa np. w obozach koncentracyjnych podczas II wojny światowej. Badani, siedząc w pokoju z profesorem uniwersytetu, mieli razić prądem człowieka (był to podstawiony aktor). Aktor odgrywał ból, ale profesor mówił badanemu, że to wcale go nie boli, że to jedynie lekka stymulacja. Okazało się, że badani podkręcali dawki prądu aż do (udawanej) śmierci aktora. I że istnieje coś takiego jak „punkt, z którego się już nie wraca”. Jeżeli zafundujemy komuś pewien poziom cierpienia, to pójdziemy do końca. Byli ludzie, którzy zawracali, ale większość nie umiała się po tym punkcie zatrzymać. Kiedy powtórzono eksperyment we Wrocławiu – wynik wyszedł podobny jak 50 lat temu. „To wiele mówi o ciemnej stronie człowieka”, tłumaczy Monika Winek. „Mamy w sobie »gen agresji«. W sprzyjających okolicznościach może on dawać o sobie znać i doprowadzać do wybuchów. Pytanie, czy umiemy rozpoznawać w sobie przykre emocje, i zauważać, co je w nas wyzwala. Najczęściej trudne emocje pogłębiają się, gdy jesteśmy osamotnieni. Kiedy czujemy gniew lub smutek i nie jesteśmy z tym sami.

Gdy nikt nas nie wyśmiewa i nie ocenia, moc tych emocji się zmniejsza. Temperatura uczuć opada. Następuje rozluźnienie”, tłumaczy Monika Winek. Złość można rozładować też za pomocą oddechów. Na początku to trudne, mogą się pojawić inne emocje, na przykład smutek. Ale to w porządku, podobnie jak płacz. A co, jeśli chcemy ze złości rzucać rzeczami? Wtedy warto iść pobiegać, opisać swój gniew na kartce lub komuś się wygadać. Można zadzwonić do koleżanki i powiedzieć wprost: „Jestem rozwścieczona, mogę z tobą o tym pogadać?”. Zmierzenie się z najgłębszą, najciemniejszą częścią siebie może wydawać się przerażające. Jeżeli czujesz, że to zbyt trudne, skontaktuj się ze specjalistą. Tłumienie złości może pochodzić z czasów dzieciństwa, kiedy czuliśmy się bezradni, bezsilni lub nie dostaliśmy tego, co chcieliśmy i dusiliśmy w sobie trudne emocje. Najlepiej przepracować to w bezpieczny i konstruktywny sposób z psychologiem, dzięki czemu rany łatwiej się zagoją. Odpowiemy sobie wtedy na pytanie, skąd pochodzą nasz smutek, gniew, złość.

Te uczucia pokazują, że jakieś nasze ważne potrzeby są niezaspokojone. Kiedy czujemy lęk, nasze poczucie bezpieczeństwa jest zachwiane. Kiedy pojawia się chaos – prawdopodobnie potrzeba jasności i porządku jest zaniedbana. Podstawą jest rozpoznanie emocji. Na tym polega psychoterapia. Nazywamy z terapeutą emocje, nurkujemy w nie i szukamy ich przyczyn. Niektórzy nie potrzebują psychologa,bo rodzice nauczyli ich nazywać emocje. To jednak nieczęste… „Długotrwałe tłumienie emocji może skończyć się nieadekwatnymi wybuchami złości”, mówi Monika Winek. „Jeżeli zaakceptujemy fakt, że mamy w sobie i rozważność, i naiwność,
i altruizm, i zazdrość, to pomoże nam odnaleźć wewnętrzny spokój. Staniemy się pełnymi osobami. Nie ulegajmy modzie na idealizm, bo życie nie jest idealne”, dodaje. Warto pamiętać też o tym, że ciemna strona ma czasem jasne konsekwencje. Złość może nam też dawać kopa. Tak zaczynały się wielkie wydarzenia historyczne! Ludzie napędzeni gniewem potrafili się zebrać i podbić świat. Bez złości i frustracji nie byłoby wszystkich naszych powstań w historii, takich jak rewolucja we Francji. Rozgniewani ludzie realnie zmieniali życie całych społeczności. Złość może zmotywować do działania i pomóc dokonywać zmian. Trzeba jednak umieć przyznać: Tak, złoszczę się, ale nie jestem złym człowiekiem.

Więcej artykułów i felietonów o tym jak dobrze i szczęśliwie żyć znajdziecie w wiosennym numerze magazynu ,,To Twój moment”.