„365 dni” – film na podstawie książki Blanki Lipińskiej – zostanie usunięty z platformy Netflix? Domaga się tego organizacja Pro Empower

„365 dni” – film na podstawie bestsellerowej powieści erotycznej Blanki Lipińskiej od samego początku budził ogromne emocje. Już w dniu premiery, która odbyła się w lutym 2020 roku, produkcja przyciągnęła do kin rzesze widzów. Jeszcze więcej osób obejrzało ją, kiedy „365 dni” trafiło na platformę Netflix – najpierw, czyli w kwietniu tego roku dostępne dla polskich widzów, a trzy miesiące później – już dla całego świata. I szybko okazało się, że to jeden z najchętniej oglądanych filmów na platformie! Wygląda na to, że produkcję obejrzała także brytyjska organizacja studencka Pro Empower, która nie zostawiła na filmie suchej nitki i zażądała jego usunięcia z Netfiksa. „Romantyzuje porwanie, przemoc seksualną i syndrom sztokholmski” – napisała o filmie na podstawie książki Lipińskiej w liście otwartym do Netfliksa.

Brytyjska organizacja Pro Empower żąda usunięcia z Netfliksa filmu „365 dni’ na podstawie książki Lipińskiej

Pro Empower to brytyjska organizacja studencka, założona i prowadzona przez dwie dziewczyny: Jess Davies i Brook Taylor Penny, które postawiły sobie za cel poprawę procedur i zasad dotyczących niewłaściwego traktowania seksualnego na uniwersytetach w Anglii i Walii. Nie dziwi więc, że ostro zareagowały na polską produkcję, która już w Polsce nie tylko spotkała się z krytyką ze strony feministek, ale i przez krytyków została nazwana „nienawistną fantazją o gwałcie”. 

Organizacja Pro Empower również nie szczędziła filmowi epitetów, które zebrała w otwartym liście, jaki postanowiła wystosować do Netfiksa, żadając usunięcia „365 dni” z platformy albo przynajmniej zmiany kategorii filmu (obecnie występuje jako romans) i okraszenia go odpowiednim komentarzem.

„Wzywamy Was do zadbania o odpowiednie ostrzeżenie, aby potwierdzić, że film wpisuje się w kulturę gwałtu lub rozważenie możliwości całkowitego usunięcia filmu” – możemy przeczytać na Twitterze organizacji. Aktywistki podkreślają, że film poprzez ukazywanie „aktów przemocy seksualnej, przymusowej kontroli, toksycznej męskości i Syndromu Sztokholmskiego” promuje kulturę gwałtu. 

Do apelu organizacji Pro Empower dołączyła także brytyjska pisarka Anna Fearon, która sama była przed laty ofiarą przemocy seksualnej, podkreślając, że „nie ma w niej nic romantycznego”. I dodała: „Chciałabym, żeby Netflix nie zamieszczał żadnych filmów, które gloryfikują, promują i romantyzują męską przemoc (...). Pokazują one, że męska przemoc jest akceptowalna, dopóki protagonista jest przystojny”. Wy też jesteście tego zdania? „365 dni” powinno zniknąć z Netfliksa?

„365 dni” podbija TikToka! Sprawdźcie, na czym polega nowy challenge >>>