Małe kobietki autorstwa Louisy May Alcott ujrzały światło dzienne w drugiej połowie XIX wieku i od tamtej pory ciągle nie tracą na aktualności. Niedawno powieść amerykańskiej pisarki i jednej z pionierek literatury kobiecej i powieści dla dziewcząt w Stanach Zjednoczonych cieszyła się szczególną popularnością z względu na jej kolejną ekranizację, za którą tym razem wzięła się jedna z najzdolniejszych amerykańskich reżyserek młodego pokolenia, Greta Gerwig. I w swoim filmie obsadziła plejadę gwiazd, przede wszystkich tych dwudziestokilkuletnich – Saoirse Ronan, Emmę Watson, Florence Pugh czy Timothée'ego  Chalameta. Film zdecydowanie warto zobaczyć, ale przede wszystkim warto przeczytać książkę. Pisaliśmy o niej tutaj, ale też daliśmy ją do zrecenzowania naszym czytelniczkom. Ich opinie znajdziecie poniżej. 

A jeśli też chciałybyście przeczytać i ocenić książkę w ramach Glamour Book Club, dołączcie do naszej zamkniętej grupy na Facebooku – Glamour Girls Club już teraz! 

Recenzja Kamili 

Cztery młode dziewczyny – tak różne, a zarazem tak podobne do siebie. Dzielą ich pasje i zainteresowania, a łączy wzajemna miłość i chęć szczęśliwego, dobrego życia. Cztery charaktery, cztery temperamenty i cztery życiowe cele. Taka mieszanka gwarantować może jedynie wiele szczęścia, przygód i wzruszeń.

Małekobietki to powieść zaliczana do klasyki literatury – historia młodych kobiet, które co prawda nie wiodą luksusowego życia, ale starają się doceniać to co mają i cieszyć sobą nawzajem. Meg, Jo, Beth i Amy ponad wszystko cenią sobie jednak dobro i szczęście rodziny, dla której są w stanie poświęcić to, co jest dla nich najważniejsze. Mimo różnicy zdań, poglądów i charakterów, uzupełniają się i tworzą zgraną drużynę gotową stawić czoła największym życiowym trudnościom.

Książka autorstwa Louisy May Alcott to przede wszystkim lektura pełna pozytywnych wartości. I wcale nie chodzi tu o wartości feministyczne, jak niektórzy ludzie zwykli klasyfikować tę powieść. Oprócz obrazu kobiecej siły i niezależności, znajdziemy tu również wartości rodzinne, które w pewnych momentach wybijają się ponad idee kobiecych swobód. I właśnie połączenie tych kilku wartości sprawiło, że Małekobietki stały się powieścią ponadczasową, a jej czytelniczkami stały się kobiety - i nie tylko - w każdym wieku!

Mimo że jest to powieść dziewiętnastowieczna, w stylu, jakim jest napisana, nie da się tego tak bardzo odczuć. Czuć lekkie pióro Louisy May Alcott, która utrzymała całą historię w subtelnym i nieco humorystycznym tonie. Poza tym świetna obrazowość narracji sprawia, iż czas, który spędzałam czytając Małekobietki, tak naprawdę spędzałam razem z nimi w ich domu.

Nie obalam więc stwierdzeń, że ta powieść to ponadczasowy klasyk. Ba! Podpisuję się pod tym rękami i nogami. Serdecznie polecam każdej kobietce – małej, średniej i dużej!

Klub Książkowy Glamour: Nasze czytelniczki przeczytały książkę „Normalni ludzie” Sally Rooney >>>

Recenja Darii

Klasyka gatunku przywrócona do świadomości społecznej dzięki kolejnej adaptacji filmowej. Amerykański przykład „it book” dla każdej dojrzewającej dziewczyny,  jako vademecum na ścieżce dorastania. Przypomnienie dla każdej dorosłej kobiety, jak kiedyś ona sama stawiała te same kroki co bohaterki powieści. Małe kobietki Louisy May Alcott stanowi blisko trzystustronicowy przykład na to, jak kobiety przez pokolenia musiały radzić sobie w obliczu nieprzychylności losu. 

Nieco naiwnie, jako klasyczna literatura amerykańska, Małe kobietki szufladkujemy w głowie zaraz obok sióstr Bronte. Mimochodem wrzucamy literaturę klasyczną do jednego worka. Alcott jednak przybliża odbiorcę do świata dziecięcych marzeń, ale i ciężkiej rzeczywistości rodziny z utraconym majątkiem, a to wszystko zwieńczone językiem tak zrozumiałym, że malutka Beth – najmłodsza z sióstr March byłaby w stanie przyswoić historię spisaną przez amerykańską pisarkę. 

W książce nie znajdziemy dramatycznych zwrotów akcji, płomiennych romansów czy towarzyskich mezaliansów. Nie o tym jest ta ikoniczna powieść. To opowieść snuta leniwym trybem wyznaczanym przez dzień i noc, obejmująca równy rok z życia rodziny Marchów i ich sąsiadów. Opowieść kończy i zaczyna się Gwiazdką, a czytelnik przeżywa wraz z rodziną chwile smutku, aż po wieńczącą radość. Można by powiedzieć, że jest to historia nauki życia przez cztery siostry, ale to nie byłoby prawdą. Ta historia to nauka o życiu skierowana do czytelnika. Nie brak tam pychy, tchórzostwa czy chwiejnej wiary. Każdy rozdział to lekcja dla charakteru, dla ducha i ciała, dla siebie i bliźniego. To lekcja jak żyć i pomagać żyć innym. A trafia ona wprost do serca, ponieważ ukazana jest na przykładzie niewinnych młodych kobietek, które popełniając błędy uczą się na nich, stając się lepszymi ludźmi. Po raz kolejny, jak to bywa w literaturze klasycznej, akcja osadzona jest w aurze wojny, kiedy to mężczyźni powoływani są na front…. a kobiety zdane są same na siebie.  Niechybnie jest to lektura feministyczna, ukazująca proste życie fenomenalnie radzących sobie z szorstkimi realiami kobiet – począwszy od Beth i Amy, najmłodszych dziewcząt, poprzez dojrzewające nastolatki Jo oraz Meg, aż po dorosłe kobiety, matkę dziewcząt oraz Hannę, pomoc domową  traktowaną jako członka rodziny. To przekrój poprzez osobowości płci żeńskiej w każdym momencie życia. Ten zabieg ukazuje siłę i odwagę kobiet, unaocznia ich zaradność i bezinteresowność, obrazuje wielkie serce i potęgę poświęcenia dla drugiej osoby. 

Małe kobietki to hołd oddany przez kobietę dla kobiet. To cenna nauka podczas wypracowywania siły charakteru. Patrząc z punktu widzenia obecnych czasów, można by rzec, iż powieść jest lekko naiwna, względnie beztroska. Tylko, że ogromnym atutem,
a zarazem argumentem przeważającym w tej polemice, jest fakt dbania o relacje międzyludzkie, a także o dobroć serca każdego człowieka. Warto pamiętać we współczesnym świecie o wartościach, które Louisa May Alcott komunikuje nam za pomocą historii ubogiej rodziny. Bezsprzecznie ukazuje największą wadę dzisiejszego społeczeństwa, mianowicie jak daleko ludzie współcześnie odeszli od samych siebie.  

Nasze czytelniczki przeczytały książkę „13 rzeczy, których nie robią silne psychicznie kobiety” Amy Morin >>>

Recenzja Kingi

Małe kobietki autorstwa Louis May Alcott to z pozoru opowieść o czasach, które dawno minęły. Akcja rozgrywa się w XIX wieku, a styl życia głównych bohaterek zupełnie odbiega od naszego. Cztery siostry Meg, Jo, Beth oraz Amy razem ze swoją mamą czekają na powrót ojca, który poszedł na wojnę. Jako czytelnik razem z nimi przeżywamy radości i smutki, rozwijające się przyjaźnie oraz pierwsze zauroczenia.

Mimo tego, że fabuła książki na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo prosta, to ma w sobie głębokie przesłanie, które doskonale pasuje do świata, w którym obecnie żyjemy. Wiele z nas, tak jak Meg, Jo, Beth i Amy marzy o tym, aby mieć dostatnie życie. W naszym przypadku są to najczęściej marzenia o nieustannych podróżach, popularności na Instagramie, ubraniach i pięknym wyglądzie. Nie ma w tym nic złego, dopóki nie przysłaniają one tego, co najważniejsze, a mianowicie miłości do drugiego człowieka, szacunku i doceniania tego co mamy.

Przez całą fabułę widzimy jak bohaterki walczą ze sobą, aby stać się lepszymi, a także odkrywają, że to co w marzeniach dawało im dużo szczęścia w rzeczywistości wcale tak nie wygląda. I podobnie jest z nami, chętnie wyjeżdżamy na wakacje, ale zbyt długi odpoczynek sprawia, że się nudzimy. Dlatego też tak ważna jest równowaga, o której nieustannie przypomniała swoim córkom Pani March. Mimo tego, że mamy już XXI wiek i w wykonywaniu codziennych obowiązków odciążają nas cuda techniki, często narzekamy na to jak żyjemy i ile mogłaby zmienić wygrana na loterii. I tak oczywiście, to prawda, że pieniądze bardzo dużo ułatwiają, ale najwięcej szczęścia daje rodzina, przyjaciele oraz życie na jakie zapracowałyśmy sobie samodzielnie, ciężką pracą oraz szacunek w oczach innych. Dlatego nie zapominajmy o równowadze i od czasu do czasu spróbujmy przestać narzekać, i chociaż przez jeden dzień cieszyć się z życia, tak jak robiły to Meg, Jo, Beth i Amy March.

Nasze czytelniczki przeczytały książkę „Nieznajoma” autorstwa Allison Dickson >>>