Historia lubi się powtarzać. Zwłaszcza na Open’er Festival. Drugi dzień gdyńskiej imprezy upłynął niestety pod znakiem deszczu i to momentami bardzo intensywnego. Ale kto jedzie na Open’era wie, na co się szykować i co zapakować do walizki (a przynajmniej tak nam się wydaje). I stanie pod sceną w ulewie nie jest dla niego żadnym problemem. W sumie wczorajsze koncerty są tego dobrym świadectwem, a my braliśmy w tym szaleństwie udział.

Open’er Festival 2019: dzień 1. Kwiat Jabłoni, Marina i The 1975 na początek

Żeby nie było, że skupiamy się tylko na zagranicznych gwiazdach, warto wspomnieć, że rodzimą scenę na Open’er Festival 2019 reprezentował m.in. duet Kwiat Jabłoni. Rodzeństwo Kasia i Jacek Sienkiewicz pojawili się o 17:00 na Tent Stage i wprowadzili nastroili widownię w nostalgiczny nastrój. Marina, która jako pierwsza pojawiła się z kolei na Main Stage, nie była zachwycona pogodą. Ale aura nie wpłynęła na jakość jej występu i fani przy alt-popowych kawałkach walijskiej artystki. Tuż po niej pojawili się panowie z The 1975, nazywani przez NME „zespołem tej dekady”.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

@the1975 Orange Main Stage fot. @monika100larska

Post udostępniony przez Open'er Festival (@opener_festival) Lip 4, 2019 o 11:27 PDT

Zobacz także: „Stranger Things”: rozmawialiśmy z obsadą! Sprawdźcie, co powiedzieli nam Finn Wolfhard i Caleb McLaughlin, czyli Mike i Lucas

Open’er 2019: Jorja Smith i The Strokes gwiazdami drugiego dnia festiwalu

Jorja Smith miała spore szczęście, że mogła schować się przed deszczem. Brytyjka zagrała na tent Stage i zachwyciła nie tylko swoim wokalem, ale także stylizacją. Artystka wystąpiła bowiem w projekcie rodzimej marki MISBHV. Natalia Maczek i Tomek Wirski mieli wczoraj powody do dumy! Chyba najgorszy moment, jeżeli chodzi o pogodę, zaliczyli natomiast panowie z The Strokes. Nowojorczycy, którzy mieli już kiedyś okazję zagrać przed gdyńską publicznością, stwierdzili, że z takiej aury trzeba już tylko żartować. Julian Casablancas próbował wytrzymać na scenie bez kurtki, ale na dłuższą okazało się to niemożliwe. Skorzystał z okazji, by złożyć wszystkim życzenia z okazji amerykańskiego Dnia Niepodległości i chyba pod wpływem emocji pomylił Gdańsk z Gdynią, pozdrawiając publiczność. Wybaczamy, bo usłyszeliśmy największe hity, a poza tym, w końcu „żyje się tylko raz”.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

@jorjasmith_ Tent Stage fot. @radkm

Post udostępniony przez Open'er Festival (@opener_festival) Lip 4, 2019 o 1:30 PDT

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

@thestrokes Orange Main Stage fot. @monika100larska

Post udostępniony przez Open'er Festival (@opener_festival) Lip 4, 2019 o 2:50 PDT

Open’er Festival dzień drugi: historyczny występ Stormzy’ego

Stało się tak, jak większość przeczuwała. Ogłoszony w zasadzie na kilka dni przed startem festiwalu jako gość specjalny A$AP Rocky nie dotarł do Gdyni. Ze względu na sytuację, w jakiej się znalazł (trafił do aresztu w wyniku bójki, w jaką wdał się z agresywnym fanem w Sztokholmie), organizatorzy naprędce musieli szukać godnego zastępstwa. I znaleźli. W 24 godziny, jak mówił wczoraj ze sceny Stormzy, który ostatecznie wystąpił na Main Stage chwilę po północy. Jeśli pod sceną znaleźli się niepocieszeni fani Rakima Mayersa, chyba szybko zapomnieli o jego niedoszłym show, bo Stormzy dał doskonały koncert.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

@stormzy Orange Main Stage fot. @dagsoon

Post udostępniony przez Open'er Festival (@opener_festival) Lip 5, 2019 o 12:18 PDT