Sara Boruc to piękna, spełniona kobieta. Ma szczęśliwą rodzinę, realizuje się zawodowo i zdecydowanie jest inspiracją dla wielu kobiet, o czym świadczyć może choćby liczba followersów na Instagramie – żonę Artura Boruca obserwuje ponad 400 tysięcy osób. Właśnie dlatego Sara postanowiła wykorzystać swój kanał, by podzielić się z followersami informacją dotyczącą jej stanu zdrowia. I zwrócić uwagę na bardzo ważną rzecz. A mianowicie, jak łatwo jest wpaść w pęd codzienności, skupiając się na realizacji naszych marzeń i celów, zapominając przy tym o rzeczach tak kluczowych, jak własne profilaktyka.

- Jakieś cztery tygodnie temu odkryłam, że mam w piersi jakąś zmianę. Na początku wypierałam tę informację, starałam się skupiać na innych rzeczach, a okoliczności temu sprzyjały. (...) Byłam w trakcie przeprowadzki, dzieciaki zmieniały szkołę, tyle się działo, że łatwo było to odsunąć na dalszy plan. Ale codziennie jak kładłam się spać, to o tym myślałam i jak wstawałam, to też o tym myślałam – wyznała Sara. Trudno było jej mówić o tym bez emocji. Wykrycie zmiany w piersiach często związane jest bowiem z chorobą nowotworową.


Zobacz także: Sara Boruc rusza z kolejną marką – The Mannei. Wiemy, kiedy premiera pierwszej kolekcji!
 

Sara Boruc wyznała, że miała wykonaną biopsję. Teraz czeka na wyniki i apeluje do swoich fanek, aby też się badały

- Po dwóch czy trzech tygodniach w końcu umówiłam się na USG. Po tym badaniu okazało się, że będzie potrzebna biopsja (…) Nie opowiadam wam tego dlatego, że mam już wyniki i wszystko jest ok. Nie mam. Czekam i czekanie jest najgorsze (….) Staram się być dobrej myśli, chociaż nie jet łatwo. Ale po co wam to opowiadam. Żebyście się badali (…) to nic nie boli. To taki pusty frazes, ale bardzo ważny. Badajcie się też sami. Ja sama wykryłam i szybko zadziałałam. Zróbcie to dla siebie– apelowała w swojej relacji na Instagramie Sara.

I tym samym poruszyła kilka bardzo istotnych wątków. Dlaczego się nie badamy? Fundacja Rack’n’Roll przeprowadziła już jakiś czas temu badania mające na celu wykrycie przyczyny braku zainteresowania badaniem piersi wśród Polek. Okazało się, że większość z nich nie robi tego z nieświadomości, a właśnie ze strachu przed wykryciem czegoś niepokojącego. Trzeba jednak pamiętać, że budząca w nas strach zmiana to nie zawsze rak. U 30 procent kobiet, które w końcu trafiają do lekarza, okazuje się to być naturalna tkanka gruczołowa, u 40 procent torbiele, u 13 procent inne łagodne zmiany, zaś u 7 procent guz niezłośliwy. Aż w końcu u jeden na dziesięć kobiet istnieje podejrzenie nowotworu piersi.


Zobacz także: O co powinien zapytać dobry ginekolog podczas wizyty kontrolnej?
 

Rak piersi i inne zmiany – jak można je wykryć? 

Sara Boruc miała wykonaną biopsję. To oznacza, że badania diagnostyczne, m.in. wspomniane już USG nie wystarczyło, by dać lekarzowi wystarczający obraz problemu i ustalić dokładną, pewna diagnozę. Nie zmienia to jednak faktu, że trzeba wykonywać je raz do roku. Jets to najbardziej miarodajna metoda w przypadku kobiet poniżej 40 roku życia, a także u kobiet o małych piersiach, czyli takich, w których jest więcej tkanki gruczołowej niż tłuszczowej. USG piersi jest nieinwazyjne, bezbolesne i całkowicie bezpieczne. Z kolei u kobiet także po czterdziestce, ale z przeważająca ilością tkanki tłuszczowej wykonuje się również mammografię – to badanie pozwalające wykryć 90-95 procent z zmian nowotworowych w bardzo wczesnym stadium, a co za tym idzie – całkowicie wyleczyć raka.

To, o czym mówiła Sara Boruc i o czym trzeba pamiętać przynajmniej raz w miesiącu po miesiączce, to samobadanie. Bez tego nie będziemy w stanie wykryć, czy potrzebne jest USG i dalsze postępowanie. Wystarczy stanąć przed lustrem, unieść ręce co góry i zobaczyć, czy nic niepokojącego nie rzuca się w oczy, np. czy na skórze nie występują przebarwienia, marszczenia. To też powinno przykuć uwagę. Następnie powinno się ścisnąć brodawkę i sprawdzić, czy nie wydziela się z niej płyn. To nie do końca przyjemny, ale bardzo ważny element samobadania. Kolejny sposób polega na tym, że kładziemy lewą rękę z tyłu głowy, prawą na lewej piersi i trzema środowymi palcami lekko zataczamy koliste ruchu wzdłuż piersi – z góry na dół i z powrotem. Potem to samo z drugą piersią. Takie samobadanie piersi można wykonać pod prysznicem.

Rak piersi to problem, który dotyczy nas wszystkich 

Za chwilę październik, miesiąc który kojarzy się z profilaktyką raka piersi, kiedy temu tematowi poświęca się wyjątkowo dużo uwagi, wypuszcza kampanie społeczne, organizuje wydarzenia z ekspertami. Ale wracając do apelu Sary, nie warto czekać, odkładać czegoś na za tydzień czy na kolejny miesiąc. Pomyślcie o sobie teraz i podajcie dalej – mamie, przyjaciółce, sąsiadce. Na świecie raka piersi wykrywa się go u 1,5 mln kobiet, a obecnie z tym problemem boryka się około 100 tys. Polek. W dużej mierze są to pacjentki, które do lekarza zgłosiły się zdecydowanie za późno.