Odtwórcy głównych ról, DakotaJohnson i JamieDornan, udzielili ekskluzywnego wywiadu wszystkim edycjom Glamour na świecie. Zdradzają w nim pikantne tajemnice, kulisy powstawania filmu i opowiadają: Czy są gotowi na sławę?

 

„Mogę ci pokazać, jak przyjemny potrafi być ból... Będziesz czuć ból, ale nie taki, którego nie będziesz w stanie znieść... Czy możesz mi zaufać, Ana?”

 

Jeśli ten fragment nic ci nie mówi, to już wyjaśniamy: to słowa, które miliarder ChristianGrey powiedział do świeżo upieczonej absolwentki college’u, AnastasiiSteele, którą uwodził w „Pięćdziesięciu twarzach Greya” – powieści autorstwa E.L. James, która wywołała na całym świecie „pięćdziesięciostopniową gorączkę”. Od 2011 roku trylogia o ChristianieGreyu sprzedała się w ponad 100 mln egzemplarzy, a odniesienia do „Pięćdziesięciu twarzy...” znalazły się wszędzie: od albumów z muzyką klasyczną (z utworami m.in. Chopina, które inspirowały autorkę podczas pisania) po śpiochy dla dzieci (np. z napisem „Moja mama chciała tylko spędzić noc z panem Greyem”). Spopularyzowane przez książkę techniki sado-maso przeniknęły do erotycznego mainstreamu. Kluby SM pojawiły się nawet na prestiżowych amerykańskich uczelniach, a sprzedaż ulubionych zabawek erotycznych Anastasii poszybowała w górę. Może ci się to podobać lub nie (wielu ludziom się to raczej nie podoba), ale to zjawisko dopiero przybiera na sile. Film „Pięćdziesiąt twarzy Greya” już jest w kinach, a jego dwie – wcześniej mało znane – gwiazdy, DakotaJohnsonJamieDornan, wkrótce dowiedzą się, jak to jest być globalnym symbolem seksu.

 

Poznaj wschodzące gwiazdy

Być może rozpoznajesz ich twarze. 25-letnia Dakota Johnson, która zagrała Anastasię, jest córką aktorskiej pary MelanieGriffith i DonaJohnsona. Zadebiutowała w wieku 10 lat w filmie wyreżyserowanym przez jej ojczyma AntonioBanderasa„Wariatka z Alabamy”. Później zauroczyła widzów małymi rolami w dużych produkcjach, takich jak „The Social Network” i „21 Jump Street”, aż w końcu zdobyła serca krytyków główną rolą w serialu „Ben i Kate”.

Z kolei 32-letni Jamie Dornan (filmowy ChristianGrey) już dawno zdążył poczuć, jak to jest być mężczyzną, którego pożądają kobiety. Ten Irlandczyk przez 10 lat pracował jako model. Podziwialiśmy go w kampaniach Diora, Armaniego, a przede wszystkim CalvinaKleina, dla którego pozował z KateMoss (z nagim torsem) i z EvąMendes (w samych slipach). Myślisz, że to kolejny ładny chłopak z ambicjami aktorskimi, a nie po prostu świetny aktor, który ma na koncie przygodę z modelingiem? Przypomnij sobie, jak przez dwa sezony grał seryjnego mordercę w serialu „The Fall”, a od razu zmienisz zdanie.

No dobrze, czy w takim razie Dakota i Jamie są gotowi na to, co ich czeka? „Nie sądzę, żeby ktoś mógł ich naprawdę przygotować na to, co się wydarzy, kiedy film ujrzy światłodzienne” – przekonuje reżyser (kobieta!) „Pięćdziesięciu twarzy Greya”Sam Taylor-Johnson (w żaden sposób niespokrewniona z Dakotą). Dodaje, że choć jest „bardzo opiekuńcza” w stosunku do obu swoich gwiazd, to nie będzie w stanie uchronić ich przed krytykami, gotowymi rozszarpać film na kawałki. (Przykładem jest choćby pisarz SalmanRushdie, autor kontrowersyjnej powieści „Szatańskie wersety”, który publicznie stwierdził, że przy „Pięćdziesięciu twarzach Greya” saga „Zmierzch” prezentuje literacki poziom „Wojny i pokoju” Tołstoja).

Aktorzy i ekipa zdają się tym nie przejmować. Podczas pracy nad filmem bardziej skupiali się na tym, by zadowolić najbardziej zagorzałych fanów powieści. Tych, którzy spotykali się na forach i w klubach dyskusyjnych i prowadzili gorące debaty na temat każdej najdrobniejszej wiadomości, jaka wyciekła z planu. Od zwerbowania w ostatniej chwili JamiegoDornana (czy będzie odpowiednim zastępstwem za CharliegoHunnama, którzy zrezygnował z roli Greya z powodu zbyt napiętego grafiku?) po fryzurę DakotyJohnson (czy jej włosy są tak długie, jak to opisano w książce? i czy powinny być rozczochrane, czy nie?).

Tak wiele spekulacji... Tyle pytań... Glamour postanowił poszukać na nie odpowiedzi. W ekskluzywnej rozmowie DakotaJohnson, JamieDornan i Sam Taylor-Johnson zdradzili nam szczegóły powstania filmowej wersji „Pięćdziesięciu twarzy Greya”. A więc zaczynamy! Pan Grey, Anastasia i reżyserka filmu o nich opowiadają nam...

 

O tym, jak zdobywali najgorętsze role w Hollywood

DakotaJohnson: Kiedy czytałam książki o Christianie Greyu, postać Any od razu zwróciła moją uwagę, bo jest szczera, wrażliwa i ceni sobie prywatność. Zafascynowała mnie także dlatego, że dorównuje Christianowi inteligencją i pewnością siebie. Dorównuje mu na każdym poziomie. Mój casting do tej roli trwał dwa miesiące. Z Sam spotkałam się kilka razy. Kiedy dowiedziałam się, że dostałam tę rolę, rozpłakałam się. Poczułam ulgę, że czekanie się skończyło.

Sam Taylor-Johnson: Dakota ma wszystkie cechy, które powinna mieć Anastasia. Ma silne poczucie własnej wartości, a jednocześnie jest słodka. Znacznie trudniej było znaleźć odtwórcę roli Christiana, bo on jest idealny. W życiu niewielu mężczyzn spełnia wszystkie te warunki: ma urok, odniosło sukces, jest charyzmatycznych, bogatych, a do tego porażająco przystojnych.

Jamie Dornan: Na początku nawet nie byłem na przesłuchaniu! Spotkałem się w Londynie z reżyserem castingu i nagrałem mu swoje kwestie na wideo. A potem o wszystkim zapomniałem. Kiedy dowiedziałem się, że producenci wybrali
Charliego (Hunnama – przyp. red.), stwierdziłem, że zabawnie będzie opowiadać znajomym, że startowałem do roli Greya i poniosłem sromotną klęskę. A później Charlie zrezygnował z roli i znowu zapaliło się dla mnie zielone światło.

Dakota: Wszyscy byliśmy rozczarowani, kiedy Charlie odszedł. Ale dziś myślę, że stało się dokładnie tak, jak miało się stać. Z korzyścią dla wszystkich.

Jamie: Pamiętam, jak poleciałem do Los Angeles na próbne zdjęcia z Dakotą. W dniu, w którym się poznaliśmy, czytała dialogi jeszcze z dwoma innymi kandydatami do roli Greya. Ja byłem ostatni. Myślę, że była już zmęczona i marzyła: „Znajdźcie już wreszcie tego Greya i miejmy to z głowy”, ale nawet przez chwilę tego nie okazała. Od razu ją polubiłem.

Dakota: Pamiętam, że czytaliśmy scenę wywiadu, podczas której Ana i Christian spotykają się po raz pierwszy. Ćwiczyłam ją już tyle razy, że mechanicznie powtarzałam swoją kwestię. Zaskoczyło mnie, że Jamie jako Christian Grey był bardzo spokojny, a zarazem dowcipny – nikt wcześniej nie zagrał tej sceny w taki sposób. Wyszło idealnie.

Jamie: Okazało się, że Grey nie jest oczywistą postacią.

Sam: Był sierotą. Jego matka była uzależnioną od narkotyków prostytutką. Znęcała się nad nim, kiedy był dzieckiem.

Jamie: Doskonale rozumiem ludzi, którzy w młodym wieku stracili kogoś bliskiego. Gdy miałem 16 lat, zmarła moja mama. Rok później w wypadku samochodowym zginęło czterech moich przyjaciół. Strata bliskiej osoby jest zawsze trudna. A gdy przeżywasz coś takiego w młodości, jest ci ciężej, bo przez resztę życia szukasz odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak się stało.

Sam: Jamie potrafił pokazać na ekranie tę tajemnicę, którą skrywa Christian Grey. To, że w głębi duszy jest nieszczęśliwym człowiekiem. Jamie po prostu nosił to w sobie.
 

Jamie: Mój casting odbył się sześć tygodni przed rozpoczęciem zdjęć. Jeszcze tego samego wieczoru miałem dowiedzieć się, czy dostałem tę rolę. Była mniej więcej druga w nocy. Moja żona (Amelia Warner, który była wtedy w połowie siódmego miesiąca ciąży – przyp. red.) poszła spać, a ja czekałem na telefon, oglądając program „Wojny magazynowe”, bo to jedyne, co mnie relaksuje. (śmiech) Sam zadzwoniła, żeby powiedzieć mi, że wybrała mnie na Greya. Obudziłem żonę, żeby jej o tym powiedzieć, ale nie zrobiło to na niej wrażenia. „Pogadamy jutro, chce mi się spać” – powiedziała.

 

O przeistaczaniu się w Anastasię i Christiana

Jamie: Christian jest bardzo napakowany, więc musiałem sporo ćwiczyć, żeby moje ciało choć trochę przypominało jego. Ile? Na pewno nie sześć godzin dziennie. Nie wyobrażam sobie, że miałbym odwrócić się do ciężarnej żony i powiedzieć: „Idę na siłownię na sześć godzin. Wyślij mi SMS-a, jak zaczniesz rodzić”.

Dakota: Mieliśmy z Jamiem tego samego trenera. Dla mnie ważne było, żeby filmowa Ana miała ciało wysportowanej studentki. Poza tym miałam być w filmie naga, więc chciałam dobrze wyglądać. Dlatego też zrobiłam więcej zabiegów depilacji woskiem niż jakakolwiek kobieta na świecie.

Jamie: W tym samym czasie urodziła się moja córka. To był szalony miesiąc. Pamiętam, jak pewnego deszczowego wieczoru pocałowałem żonę i dziecko na dobranoc i pojechałem do klubu sado-maso oglądać... jak oni uprawiają seks. Na planie doradzał nam człowiek, który jest w takim związku stroną dominującą. Zawsze, gdy kręciliśmy sceny w tzw. Czerwonym Pokoju (pokoju Greya do sesji BDSM – przyp. red.), był w pobliżu i mówił: „Źle to robisz”. Potem pokazywał, jak powinno być, i tym sposobem nauczyłem się wszystkiego... On podchodził do tego na luzie. Zupełnie odwrotnie niż filmowy Christian, który zabawy w Czerwonym Pokoju traktował trochę bardziej poważnie.

Dakota: Ja nie chodziłam do klubów sado-maso. Chciałam trzymać się od tego z daleka. Zależało mi na tym, żeby reakcja Any na pewne rzeczy była całkowicie naturalna i prawdziwa. Tak, jakby miała do czynienia z czymś nowym. Ale dużo czytałam o kulturze BDSM. Tak naprawdę chodzi w niej o przypływy i odpływy kontroli między dwojgiem ludzi. Dla mnie całkowite oddanie kontroli nad sobą drugiej osobie, choćby tylko na sekundę, wymaga niezwykłego zaufania.

Jamie: BDSM nie polega na tym, że faceci związują dziewczyny i wymierzają im klapsy. Często jest na odwrót. Tak silni mężczyźni jak Christian przez cały dzień otoczeni są mężczyznami i kobietami, którzy im przytakują. Dlatego kiedy robi się ciemno, chcą, żeby to im ktoś rozkazał, co mają robić.

Dakota: Jeśli to kogoś kręci, to świetnie. Jeśli to go podnieca, to jego prywatna sprawa.

Jamie: Pierwszy dzień na planie był w pewnym sensie doświadczeniem nie z tej ziemi. Stoję przed kamerą, słyszę: „Akcja!”, gram scenę seksu sado-maso, a cały czas myślę: „Co ja, do cholery, wyrabiam? Przecież jestem ojcem!”.

Dakota: Muszę pochwalić Jamiego, świetnie się spisał. A miał znacznie mniej czasu na przygotowanie się do zdjęć niż ja.

Jamie: Rola Christiana Greya była ogromnym wyzwaniem. Kilka razy grałem psychopatów, seryjnych morderców i... bohaterów, którzy – hm... powiedziałbym – nie traktują kobiet w społecznie akceptowany sposób. Ale to tylko telewizja, kino... To nie ma nic wspólnego z prawdziwym życiem. Zawsze miałem głęboki szacunek dla kobiet. Mam dwie siostry. Mój ojciec całe życie przepracował jako ginekolog-położnik, opiekując się kobietami... Aktor w każdej postaci, którą gra, musi znaleźć coś pozytywnego. U Greya lubię to, że jest silnie zmotywowany. Ale nie sądzę, żebym go polubił, gdybyśmy spotkali się w prawdziwym życiu.

Dakota: Myślę, że Christian Grey działa na kobiety, bo jest bardzo elegancki, ambitny, inteligentny i silny. Nie wiem jednak, czy ja miałabym do takiego mężczyzny tyle cierpliwości co filmowa Ana.
 

O pierwszej wizycie w Czerwonym Pokoju

Dakota: Nie widziałam scenografii Czerwonego Pokoju. Przez dwa i pół miesiąca była utrzymywana przede mną w tajemnicy. Kiedy po raz pierwszy otworzyłam drzwi do Pokoju, poczułam się tak, jakbym znalazła się w innym świecie. Były tam pejcze, szpicruty i stół do zabaw erotycznych zrobiony na kształt mojego ciała i ważący tyle co ja. To było całkiem fajne.

Jamie: Podczas wyjść do klubu SM sporo dowiedziałem się o węzłach, klamrach i o tym, jak używać bata. Właśnie z Dakotą wykorzystałem je po raz pierwszy.

Dakota: Sceny w tamtym pokoju były najtrudniejsze. Na szczęście moja mama powiedziała mi, że mam prawo poprosić producenta o to, by podczas kręcenia intymnych scen na planie nie było ludzi, którzy nie są tam potrzebni. Zrobiłam tak i dzięki temu miałam wrażenie, że Jamie, Sam i ja jesteśmy w tym małym pomieszczeniu tylko we trójkę.

Jamie: Niektóre sceny w Czerwonym Pokoju sprawiały, że nie czuliśmy się komfortowo. Były momenty, kiedy Dakota nie miała na sobie prawie niczego, a ja musiałem robić jej rzeczy, których nigdy nie zrobiłbym kobiecie.

Dakota: Bycie przywiązaną nago do łóżka jest potwornie stresujące, bo kiedy na planie mówią: „Cięcie”, wszyscy się rozluźniają, a ty nadal leżysz naga, przywiązana do łóżka. Zawsze będę wdzięczna Jamiemu, że po nakręceniu sceny od razu okrywał mnie kocem.

Jamie: Chciałem chronić Dakotę, bo miałem świadomość, że nie jest jej łatwo w takiej sytuacji. Na szczęście Sam, jako reżyser, ma niesamowitą umiejętność sprawiania, by wszyscy na planie czuli się swobodnie.

Sam: Sceny, które sprawiały nam emocjonalną trudność lub miały erotyczny charakter, zostawiliśmy na koniec kręcenia. To dało nam czas na poznanie siebie nawzajem i zbudowanie zaufania. Mimo to dało się wyczuć napięcie.

Dakota: I było kilka bolesnych chwil. Dosłownie! Raz, kiedy Jamie rzucał mnie na łóżko, niechcący mnie uderzył. Innym razem, gdy kręciliśmy scenę w kuchni Christiana, pomyślałam, że będzie zabawnie, jak ukryję się przed nim w szafie. Pociągnęłam za klamkę, zapominając, że to nie jest prawdziwy mebel. Cała dekoracja spadła mi na głowę.

Jamie: Dakota jest niesamowicie zabawna. Nie aż tak zabawna, za jaką się uważa, ale jest z nią naprawdę wesoło.

Dakota: To miło, że mogłam się z Jamiem pośmiać. Ale bywało też, że wychodziłam z planu w szoku. Pomagał mi wtedy duży kieliszek wina.

Jamie: Nigdy nie przeżyłem tak intensywnej relacji z koleżanką z planu. Na szczęście szanujemy się z Dakotą i ufamy sobie nawzajem. Gdyby było inaczej, nie bylibyśmy w stanie zagrać w tym filmie.

 

O fanach, hejterach i odliczaniu do wielkiej sławy

Sam: Ten film jest mi tak bliski, że nie potrafię wyczuć, co się w nim ludziom może spodobać, a co nie. Uważam, że zrobiliśmy go z szacunkiem dla książki i jej fanów. Ale film to film. Posługuje się obrazem, więc zawsze będzie się różnił od powieści. Czy denerwuję się tym, jak zostanie przyjęty? Oczywiście! Byłoby dziwne, gdybym się nie denerwowała.

Jamie: Ludzie już krzyczą na mój widok: „O Boże! Jesteś Christianem Greyem!”. Odpowiadam wtedy: „Nie, jestem Jamie. Jestem aktorem”. Teraz liczę się z tym, że takie historie będą mi się przytrafiać na każdym kroku. Nie wiem, czy można się na to przygotować. Dlatego po prostu żyję jak dawniej. Mam tych samych przyjaciół, odkąd byłem dzieckiem. Żaden z nich nie jest aktorem i, szczerze mówiąc, niewiele obchodzi ich to, co robię. Przyjaźnią się ze mną niezależnie od tego, czy odnoszę sukcesy, czy nie. I wiem, że to się nie zmieni, bez względu na to, jak potoczy się moja kariera.

Dakota: Nie zgadzam się z ludźmi, którzy mówią, że Ana jest słabą kobietą. Myślę, że jest silniejsza od Greya. Jeżeli na coś się zgadza, to z własnej woli. Będę szczęśliwa, jeśli ten film zachęci kobiety do tego, żeby robiły ze swoim ciałem to, co chcą, i nie wstydziły się tego. Wiem, że moja mama jest ze mnie dumna, ale nie chcę, żeby rodzina oglądała ten film. Ani przyjaciele moich braci, z którymi dorastałam. Źle bym się z tym czuła. Czasem żartuję, że tak naprawdę nie chcę, żeby ktokolwiek zobaczył ten film.

Jamie: Kiedy moja córka skończy 18 lat, nie powiem jej: „Musisz zobaczyć tatusia w «Pięćdziesięciu twarzach Greya»”. Ale też nic się nie stanie, jeśli zobaczy tyłek ojca na ekranie. W życiu są poważniejsze rzeczy, przed którymi muszę ją ochronić.  

 

Tekst: Genevive Field