Celeste Barber, znana również jako #InstaQueen, zaliczyła debiut literacki. W pierwszej książce opisuje własne doświadczenia - dzieli się z czytelnikami lepszymi, jak również trudniejszymi momentami swojego życia. Pozostaje przy tym całkowicie szczera i bezkompromisowa. Właśnie dlatego fani mogą lepiej zrozumieć aktorkę, która stała się sławna dzięki wyśmiewaniu innych gwiazd. Challenge Accepted zakrawa o takie tematy, jak kobiecość, małżeństwo, ciąża, kariera, czy zdrowie. I chociaż wydają się one poważne, dzięki poczuciu humoru Celeste Barber, czytelnicy uświadamiają sobie, że człowiek jest w tanie pokonać nawet największe trudności. Może wydaje się to banalne, ale nie ma rzeczy niemożliwych. Dowody? Znajdziecie je w Challenge Accepted autorstwa Celeste Barber. Autobiografię gwiazdy przeczytały również czytelniczki Glamour.pl. Ich recenzje znajdziecie poniżej. Jeśli też chcecie przeczytać i zrecenzować jakąś książkę, dołączajcie do naszej zamkniętej grupy na Facebooku – Glamour Girls Club.

Recenzja Natalii

Książka Celeste Barber „Challenge accepted!” to lektura którą, mogę polecić wszystkim dziewczynom, zarówno zaradnym singielkom, „matkom Polkom, chłopczycom w trampach i tym w eleganckich Louboutinach. Nie jest to poradnik w stylu „wierzę w Ciebie – dasz radę” raczej coś z rodzaju „wyluzuj i zjedz to ciastko, jeśli masz na nie ochotę”. Właściwie to nawet nie do końca poradnik. Ta książka to zbiór przezabawnych historii z życia dziewczyny, takiej jak Ty czy ja, dlatego każdy znajdzie tam cząstkę siebie. Czyta się ją lekko i szybko, wciąga jak dobry serial i z każdym rozdziałem jesteś ciekawsza kolejnego odcinka. Celeste ma do siebie niesamowity dystans i zamiast pokazywać się w idealnym świetle, pisze o swoich porażkach i najbardziej krępujących sytuacjach, robi to w tak zabawny sposób, że nagle wszystkie problemy zdają się niezłą zabawą. „Challenge Accepted!” napisana jest w formie opowieści, jakie snuje się z przyjaciółmi na dobrej imprezie i co jakiś czas myślisz – Znam to, też tak miałam… Szybko utożsamiasz się z autorką i stajesz się częścią jej pełnego gaf i śmiechu świata. Im dalej czytasz tym bardziej zaprzyjaźniasz się z Celeste, by pod koniec stwierdzić, że czujesz jakbyście były przyjaciółkami od wieków. Poznajesz jej przyjaciół, „wredne seksowne dziewczyny”, drogę do sukcesu, perypetie szkolne i historie pojawienia się i istnienia „hothusband” - czyli seksownego męża, który ma dużo cierpliwości i wygląda jak Adonis, są też rodzice i siostra Barber, którzy stanowią naprawdę zgraną paczkę i mimo swoich wad okazują się być idealną rodziną. W książce jest kilka obrzydliwych momentów opowiedzianych w taki sposób, że trudno przestać się śmiać czytając je, są też chwilę wzruszenia kiedy wraz z bohaterką tracimy kogoś bliskiego, czyli wszystko to co spotyka nas w życiu i to bez koloryzowania. To idealna książka na babski wieczór, wakacyjny urlop i wieczorne lenistwo, tym bardziej, że zgodnie z zaleceniami autorki, za każdym razem gdy natkniemy się na zwroty; #hothusband, emotka, „i” „lub” czy szyjka macicy należy się napić, a uwierzcie, jest ich w książce sporo. Przypisy które mają nam wyjaśnić pewne kwestie, stanowią kolejny powód do śmiechu, bo nie są żadnym naukowym wyjaśnieniem, a raczej komentarzem który sprawia że cała historia staje się jeszcze zabawniejsza. Czyta się ją z uśmiechem na twarzy, czasem ze złością a kiedy indziej ze zdziwieniem, ale zawsze z poczuciem że każda z tych historii jest nam znana z autopsji, tym bardziej, że Celeste zamiast kreować się na celebrytkę robi sobie ze swojej popularności żarty, ale żarty na poziomie. Nie musicie znać jej zdjęć i twórczości aby sięgnąć po tą książkę, ale gwarantuje wam, że po jej przeczytaniu będziecie chcieli poznać bliżej, tą pozytywną wariatkę.

Klub książkowy Glamour: Nasze czytelniczki przeczytały „Głos” Cecelii Ahern, autorki „P.S. Kocham Cię” [RECENZJE] >>>

Recenzja Anny

Gdy tylko przeczytałam notkę wydawniczą na okładce, pomyślałam „świetnie się zapowiada, trzeba koniecznie przeczytać”. Niestety słowa pochwalne na okładce okazały się trochę na wyrost. Już pierwsze rozdziały czytało się ciężko, ze względu na sztuczny, nieco naciągany język i dość specyficzne traktowanie czytelniczki (bo zakładam, że książka jest kierowana głownie do kobiet). Początkowo stwierdziłam ok, autorka ma taki styl, dajmy jej szansę. Niestety trochę się przeliczyłam. To, co pierwotnie lekko męczyło, stało się irytujące i wkurzające. Coraz bardziej czułam, że każdy kolejny rozdział jest pisany na siłę, nieco w stylu „jestem taka wyluzowana i tak superfajnie piszę”. Do mnie taki język w ogóle nie przemawia, a jedynie sprawia, że mam ochotę zamknąć książkę i odłożyć głęboko na półkę. Przez pierwsze 200 stron przebrnęłam więc z bólem. Nie tylko w kwestii językowej, ale i treści. Po opisie od wydawcy spodziewałam się czegoś zupełnie innego („memuar, komedia i poradnik w jednym”). Dopiero kolejne historie opisywane przez Celeste wpisywały się w oczekiwania co do treści. Pojawiało się więcej sensownych nawiązań do ruchu Body Positive, akceptacji siebie i innych oraz wpływu instagrama i influencerów na to, jak kobiety postrzegają swoje życie. Odniosłam też wrażenie, że formułowanie zdań przychodziło autorce bardziej naturalnie, bez specjalnego naciągania. Gdybym miała oceniać tylko tę część – dałabym mocną czwórkę. Niestety oceniam całość, więc opinia nie jest zbyt pochlebna.

Reasumując, Challenge accepted nie jest moim zdaniem pozycją, którą koniecznie trzeba przeczytać. Przynajmniej 2/3 można sobie darować, a cała kwintesencja Body Positive zawiera się w dosłownie kilku rozdziałach. 6 mln obserwujących na instagramie nie musi oznaczać sukcesu pisarskiego. Może Celeste powinna zostać przy tym co jej wychodzi najlepiej – rozbawiać ludzi swoimi zdjęciami w sieci.

Klub książkowy Glamour: Nasze czytelniczki przeczytały „Jak uratować świat?” Arety Szpury [RECENZJE] >>>

Recenzja Magdaleny

Gdy pierwszy raz miałam w ręce książkę Celeste Barber „Challenge Accepted!” i zobaczyłam na okładce tekst „śledzi ją niemal 6 milionów Instagramerów” pomyślałam sobie, że koniecznie muszę ją znaleźć na Instagramie. Zastanawiałam się czym się ta Pani zajmuję, czy prowadzi jakiś blog kulinarny, kosmetyczny czy jakieś „fit konto”. Gdy przejrzałam jej profil na Instagramie - byłam w szoku! Ponieważ widziałam gdzieś jej filmiki parodiujące gwiazdy ale nie wiedziałam, że to jest ona i nie wiedziałam, że napisała książkę !

Bardzo się cieszyłam kiedy mogłam przeczytać jej książkę i na początku myślałam, że opowie w niej jak doszła do swego sukcesu na Instagramie- poniekąd to jest w książce opisane, ale w tej książce nie o to chodzi. Celeste chce nam po prostu powiedzieć żebyśmy akceptowali swoje życie, żebyśmy zawsze znaleźli pozytywne aspekty swego życia i nigdy się nie poddawali. Nie ważne jak wyglądamy, co robimy najważniejsze żebyśmy się nawzajem akceptowali, robili to co kochamy i co najważniejsze szanowali inne osoby bez względu na to kim są i czym się zajmują(#stophaters).

Pomimo, że na Instagramie śledzi ją tyle osób, ona nie robi z siebie gwiazdy. Jest naturalna pokazuję swoje prawdzie „JA” i nie wstydzi się tego. W książce opowiada o różnych aspektach swego życia o swoich dobrych chwilach jak i o przykrych przeżyciach. W niektórych momentach w sposób komiczny opowiada o niektórych wątkach, dzięki czemu nie raz ta książka doprowadziła mnie do łez.

Uważam, że jest to osoba która powinna być inspiracją dla młodych ludzi a przede wszystkim młodych dziewczyn. Że wykreowane „idealne życie” na Instagramie to nie jest prawdziwe życie. Dzięki tej książce przypomniałam sobie jakie wartości w życiu są najważniejsze i na pewno nie są to „lajki” ani liczba obserwujących na Instagramie. (#beyourself).

Klub książkowy Glamour: Nasze czytelniczki przeczytały „Ukryte źródło piękna. Bakterie a zdrowa skóra”. Ta książka zmieni Wasze podejście do pielęgnacji [RECENZJE] >>>