22 października zapisze się w historii Polski jako jednej z najsmutniejszych dni dla Polek, ale również polskiej praworządności. Upolityczniony twór, jakim od poprzedniej kadencji pozostaje Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok mówiący, że przesłanka embriopatologiczna jest niezgodna z konstytucją. Oznacza to więc zaostrzenie prawa aborcyjnego w naszym kraju i w zasadzie całkowitą delegalizację aborcji.

Przesłanka embriopatologiczna niezgodna z konstytucją. Co to oznacza dla Polek?

Przesłanka embriopatologiczna dawała kobiecie prawo do przerwania ciąży, kiedy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazywały na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. TK przychylił się więc do wniosku, za którym opowiadali się posłowie Prawa i Sprawiedliwości, PSL-Kukiz’15 oraz Konfedracji, a także organizacje pro-life na czele z Ordo Iuris, skazując tym samym kobiety na niewyobrażalne cierpienie związane z donoszeniem zagrożonej ciąży, patrzenie na cierpienie własnego dziecka oraz jego śmierć.

Aborcję ze względu na przesłankę embriopatologiczną do tej pory regulowała ustawa z 7 stycznia 1993 roku, która zezwala na aborcję także z powodu zagrożenia dla zdrowia lub życia marki – co stwierdza lekarz, jak również, gdy ciąża jest efektem czynu zabronionego, jak gwałt lub czyn kazirodczy. Tę przesłankę musi z kolei stwierdzić prokurator. I to właśnie te dwie możliwości będą obecnie uprawniały do przeprowadzenia legalnej aborcji. W porównaniu z aborcja spowodowaną wadą płodu, których w 2019 roku przeprowadzono zgodnie z prawem 1100, tych ze względu na zagrożenie życia kobiety było 33, a z powodu czynu zabronionego zaledwie 3. To najlepiej pokazuje, jakie piekło zgotowali właśnie kobietom rządzący i „obrońcy życia”.


Zobacz także: Odmowa dostępu do legalnej aborcji jest torturą. Tak twierdzi ONZ
 

Aborcyjny Dream Team przypomina: „Nie jesteście same. Nigdy nie będziecie”

Wyrok Trybunał Konstytucyjnego wywołał w mediach społecznościowych falę oburzenia i niezrozumienia dla zorganizowania Polkom piekła w ich własnym kraju. „Jestem przerażona i wściekła, że w 2020 roku podstawowe prawo do możliwości swobodnego podejmowania decyzji o naszym zdrowiu i życiu jest nam odbierane, że trzeba na każdym kroku przypominać, że prawa kobiet, to prawa człowieka!” – komentuje wyrok TK na swoim profilu na Instagramie Aleksandra Gajewska, posłanka Koalicji Obywatelskiej.

W mocniejszym tonie wypowiadają się członkinie Strajku Kobiet: „Zakaz aborcji w Polsce – zwycięstwo katofaszystów osiągnięte przed podstawienie nóg, fałszowanie wyników i stronniczego sędziego? „Wyrokiem” pseudo TK, czyli oświadczeniem, które za kilka lat straci rację bytu, bo sam orzekający Trybunał Konstytucyjny jest nielegalny i jego decyzje będą podważane? Rzeczywiście, imponujące zwycięstwo w sytuacji, gdy ok. 70% Polek i Polaków opowiada się za wolnym wyborem?”. Aborcyjny Dream Team przypomina natomiast, że „osoby zdecydowane przerwać zaawansowaną ciążę z powodu wad płodu mogą i będą mogły na nas liczyć. ZAWSZE. Te, które będą chciały wyjechać z kraju mogą liczyć na nasze wsparcie. Te, które z różnych przyczyn wyjechać nie będą mogły i będą zdecydowane przerwać ciążę w domu przy pomocy tabletek również mogą liczyć na nasze wsparcie (…) Nie jesteście same. Nigdy nie będziecie.”


Zobacz także: Nastolatka w Górowie Iławeckim przerwała ciążę. Aborcyjny Dream Team: przerwanie własnej ciąży jest legalne